Jacy są Albańczycy? Przewodnik kulturowy

W centrum Tirany odpoczywających w parku nie brakuje
Znowu zostałem nastraszony, bym uważał, żeby mnie nie okradziono, nie zamordowano. Żebym nie dał się porwać. Żebym uważał na muzułmanów. Ale żebym zwiedzał jak najwięcej Albanii. Nie da się tak. Ludzie i krajobraz tutaj stanowią jedność. Jak w każdym kraju, musiałem nauczyć się swoistego kodu, aby poruszać się w zarówno w Tiranie, jak i poza, bez żadnych problemów.


Albańczycy okropnie gadają. Nieustannie. Bez przerwy. Komunikację międzyludzką opanowali do perfekcji. Rozmawiają ze sobą cały czas. Jak nie na żywo, to przez telefon, komunikatory internetowe, lub zagadują do obcych ludzi. Zresztą w tłocznej Tiranie trudno o samotność. Albo się przełamiesz w kontaktach, albo lepiej nie wychodź z hotelu, bo szkoda nerwów. Zwykła wizyta w markecie nigdy się nie kończy na krótkim "dziękuję, do widzenia" w stronę pani kasjerki. Ktoś zagada z pewnością. 

Albańska rozmowność nie byłaby problemem, gdyby nie bariera językowa i kulturowa. Jest mi przykro, że tylu ludziom zaczepiającym mnie do rozmowy musiałem odpowiadać łamanym albańskim "Jestem Polakiem i słabo mówię po albańsku". A nawet gdy rozumiałem, co ktoś do mnie mówi, to krótka odpowiedź "Po. Po. (Tak, Tak.)" od razu powodowała jakiś grymas u Albańczyka, że coś tu nie gra. Że za mało powiedziałem, że jakiś mało rozmowny jestem. Bo nawet najprostsza odpowiedź na jakiekolwiek pytanie brzmi mniej więcej: "tak, oczywiście, z pewnością, bardzo się cieszę, super i miło". To był ten moment, kiedy stwierdziłem, że Polacy nie są jednak takimi gadułami jak Shqiperise(Albańczycy).

Kiedy już się nauczysz kilku słów po albańsku możesz wybrać się do jednej z tysięcy kawiarni i barów w Tiranie, aby zasmakować wieczornego życia. Czyli rytualnego picia kawy (w upalne dni - piwa). Wszyscy piją kawę, a mężczyźni dodatkowo popalają papierosy. I tak całymi dniami i nocami toczą się rozmowy w kawiarniach. Wszyscy są zrelaksowani, bo zwyczajnie na to sobie pozwalają, bez względu na zapracowanie.

Albańczycy ukochali włoski styl życia. Picie kawy. Kibicowanie piłce nożnej. Żywa gestykulacja i śpiewna melodia języka. Do Włoszech zresztą często emigrują, więc włoski stał się jedynym językiem obcym, w którym jako tako można się tam dogadać. Ciężko mi nazwać ich częścią Bałkanów, ponieważ z trudnościami musiałem szukać miejsca, gdzie można zjeść "bałkańskiego burka". Natomiast greckie Sulflaqe, czy włoska pizza są na porządku dziennym. Także do kultury tureckiej (wbrew jakimś dziwnym polskim skojarzeniom) jest daleko, bo kebabów w ogóle tam nie ma.

Włoski styl życia udziela się także w formie ubioru. Mężczyźni ukochali obcisłe podkoszulki wysadzane toną napisów: "Gucci", "Dolce&Gabbana" i podobnymi. Natomiast kobiety stroją się na milion dolarów, bez względu na skutek. Hipsterska moda na koszule w kratę, luźne koszulki nie doszło. Aczkolwiek RayBany stają się normą na ulicach Tirany, a buty muszą obowiązkowo ocierać się o najgorszy kicz. Nieważne jest to, jak są ubrani. Ważne, że Albańczycy czują się w tym dobrze!
Siedzą, piją i plotkują:-)
Papierosek z kumplem.
Nawet do morza trzeba wejść grupowo z koleżankami.
Trzeba było jechać do Albanii, żeby obalić pogląd o moim lenistwie. Albańczycy są mistrzami w kwestii "rób wolniej". Pracują wolniej, spacerują po chodnikach wolniej, rozmawiają wolniej, jedzą wolniej, piją kawę wolniej. Czasami to frustrowało, bo nie mogłem się porozumieć w kluczowych, pilnych sprawach. Tak czy owak, terapia "wszystko wolniej" okazała się nadzwyczaj skuteczna w moim przypadku. Do dzisiaj jeszcze nie mogę się odnaleźć w pędzącym Krakowie.

Mieszkańcy południa są wyjątkowymi patriotami. Kochają swój kraj, język i kulturę. Dbają o nią. Wszyscy przeżywają bieżące wydarzenia. Chociażby zbliżające się w czerwcu wyboru samorządowe. W całym kraju odbywa się mnóstwo publicznych debat, spotkań z obywatelami. Politycy i kandydaci na prezydentów nieustannie dbają o dobre relacje z wyborcami. Tak więc nie trzeba się specjalnie wysilać, aby trafić na jakieś wydarzenie. Ja zostałem zabrany na spotkanie młodzieżówki socjalistycznej z kandydatem Partii Socjalistów na prezydenta Tirany. Dzikie tłumy młodych. Kamery, telewizje, wywiady, tysiące selfie z kandydatem. Wyjątkowo mnie ujęło to albańskie poczucie odpowiedzialności za swój kraj, jego historię i bohaterów oraz za tworzenie jemu lepszej przyszłości. Zdecydowanie popieram!

Aby jeszcze lepiej poczuć klimat Albanii i jej mieszkańców, trzeba dać się pochłonąć tej kulturze i życiu. Dla chętnych podaję mały zbiór rad, które zastosowałem w praktyce.
- Codzienną kawę traktuj jak obowiązkowy relaks, którym zaczynasz i kończysz dzień.
- Kiedy ktoś do Ciebie zagada, nie odpychaj go. Wdaj się w rozmowę. Czy to próbując coś po włosku, albańsku, czy chociaż na migi.
- Nie wiesz skąd odjeżdża autobus, do kiedy otwarty sklep, zgubiłeś się w Tiranie - pytaj, pytaj, pytaj. Każdy Ci pomoże.
- Naucz się choćby kilku słów po albańsku, a zdobędziesz sobie sympatię rozmówców.
- Jeśli jesteś facetem, to śledź koniecznie losy ligi piłki nożnej (zwłaszcza ligi włoskiej i albańskiej). Najlepiej wieczorem udaj się do EuroLloto, obstawiaj zakłady i popijaj kawę oglądając mecze.
- Nie odmawiaj żadnemu zaproszeniu na kawę, piwo czy obiad. Ale też nie licz, że każda dana obietnica przez Albańczyka będzie spełniona. Od mówienia do robienia u nich jest daleka droga.
- Na chodniku spacerując nie śpiesz się za bardzo. Gesty tłum wyluzowanych i spokojnych ludzi skutecznie zwolni Twój owczy pęd.
- Zachwalaj każdemu Albańczykowi jego kraj, ale nie musisz unikać krytyki. Oni są świadomi wielu braków utrudniających codzienne życie. Czasem dobrze, kiedy się im na to zwróci uwagę. (Chociaż brak rozkładów jazdy na dłuższą metę jednak jest komfortowy i wygodny. Nie spinasz się nigdzie :-))
- Pamiętaj, że jeśli Albańczykowi złożysz słowo, że tam wrócisz, to "albańska besa" zobowiązuje Cię do spełnienia tego postanowienia. Ja nieświadomie złożyłem takie słowo honoru:-)

Erion Veliaj - z pewnością wygra czerwcowe wybory w Tiranie.

Albański świat mediów i telewizji miałem przed oczyma:-)
Kruja. Kawa w męskim towarzystwie i dyskusje o wszechświecie.

Widok coraz rzadszy w Albanii.
Prostota życia na wsi zastępowana jest przez chęć życia w wielkomiejskim blichtrze.

Komentarze

  1. Już od dawna mam smaczek na Albanię! Teraz coraz bardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kiedy? Bo ja tam wracam ;)

      Usuń
    2. Przeczytalam, niemniej jednak nie zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach, jednorazowy wyjazd do Albani nie daje Ci mozliwosci poznania tego kraju, a Tirana, jak warszawka. Nie powinienes dawac rad czy porad innym kiedy prawde mowiac niewielkie masz wyobrazenia o tym kraju a tym bardziej wiedze. przykro mi to mowic ale bardzo malo prawdy jest w tym co napisales, a szkoda, bo to bardzo niedoceniany kraj a patriotyzmu powinnismy im zazdroscic. Mam nadzieje ze dotrzymasz slowa i wrocisz, moze wtedy Twoje spostrzezenia beda glebsze a tym samym wiarygodniejsze, bo najgorsze to wprowadzac w blad innych, pozdrawiam, ps: Abania jest przepiekna, i ludzie bardziej ludzcy

      Usuń
    3. Dzięki za Twój komentarz. Możesz napisać co takiego napisałem, co jest nieprawdą? Bo nie do końca rozumiem. Poza tym nie spędziłem w Albanii tygodnia na wczasach, ale tydzień studiując i mają mnóstwo wolnego czasu, który spędzałem na spotkania z ludźmi i obserwacji życia. Znam historię Albanii i wiem o niej więcej niż przeciętny "Kowalski", który obecnie ta nazwę może kojarzyć tylko z "Gangiem Albanii". PS. tak, Albania jest przepiękna i ludzie bardziej ludzcy. PS2. Punkt widzenia od punktu siedzenia. Napisz wg Ciebie, jaka jest Albania i jej mieszkańcy:-) Pozdrowienia.

      Usuń
  2. W Albanii jeszcze nie byłem, ale od dawna ciekawił mnie ten kraj. Zawsze interesuje mnie też, jakie podejście do Polski mają mieszkańcy danego kraju. Jak to jest w Albanii? Mają jakieś skojarzenia z Polską? Coś więdzą o Polsce? Lubią, nie lubią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nich Polska tak na tapecie, jak dla nas Albania.
      Na wieść, że jestem z Polski to robili wielkie oczy, że z Polski do nich jeżdżą:-D
      Stosunek neutralno-pozytywny. Albańczycy nie lubią Serbów i Greków. Kochają Włochów i lubią bardzo Turków. Reszta dla nich letnia jak woda w kranie:-)

      Usuń
    2. Papież, układ warszawski, a ostatnio Lewandowski.

      Usuń
    3. Oj nie byłbym pewny aż takiej pewności, że wiedzą co to ukłąd warszawski. Papieża moga kojarzyć przez postać Matki Teresy, a Lewandowski na pewno - chociaż w albanii to króluje liga włoska, a nie niemiecka :)

      Usuń
  3. No proszę, można legalnie poleniuchować, a podróż po Albanii nie jest gonitwą. To idzie na wielki plus :) Intryguje mnie ten kraj, jednak pojawię się tam najwcześniej w przyszłym roku niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zmienić plany;-)
      Za rok Albania może nie być taka fajna:-)

      Usuń
  4. Po tym artykule jestem coraz bardziej zaciekawiony tym krajem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cenne uwagi warte zapamiętania. Kraj praktycznie nieznany, czym można się jeszcze nacieszyć. Pewnie niedługo, rok, dwa, pięć, jak i na Kaukazie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albania już się zmienia. Cyrograf podpisany.

      Usuń
  6. Tak właśnie wyobrażam sobie Albanię i Albańczyków... I tak jak wczoraj nie mogłam doczekać się wyjazdu... tak dziś chcę jechać JUŻ, TERAZ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już, czyli kiedy dokładnie? :)

      Usuń
    2. z 24/25 lipca o 2.00 wyjeżdżamy :) Odpadło nam z planów Kosowo (problemy na granicy z trasą Albania-Kosowo-Serbia) Zatrzymujemy się na dzień i noc w Sarajewie... Potem Vukovar i Albania. A tam spontan... namioty, gospodarze, kwatery. Wpadnij do nas na leoleablog.com

      Usuń
    3. Tfu, odwrotnie rzecz jasna Vukovar-Sarajewo ;)

      Usuń

Prześlij komentarz