Mińsk - cz. 2. Półmaraton Miński


W takiej imprezie biegowej nigdy nie uczestniczyłem. To był totalny kosmos, którego w Polsce nigdzie chyba nie organizują. Volkswagen Minsk Polo Marathon to największe zawody biegowe na Białorusi, które w tym roku zgromadziły 2 tysiące biegaczy na starcie i ponad 16 tysięcy kibiców. Wydarzenia, które bardziej uświadamia o kraju, w którym się jest, chyba nie ma. A więc: gotowi, do biegu, START!


Skąd wiedziałem?
O półmaratonie dowiedziałem się z polskich internetów, które huczały bardziej o tej imprezie, niż na Białorusi. A wszystko z powodu bezpłatnej wizy, jaką można otrzymać będąc uczestnikiem biegu. Jednak z wizą był spory haczyk, ponieważ do odebrania była tylko w Ambasadzie w Warszawie, a ilość biurokracji przy tym była taka sama, jak przy uzyskiwaniu wizy prywatnej. Suma sumarum, stwierdziłem, że komuś z Małopolski będzie taniej i szybciej uzyskać wizę prywatną w Krakowie, niż jeździć po nią 2 razy do Warszawy.

Dzień przed w Mińsku
Oczywiście Białoruś to kraj, w którym wiadomo jak połączyć różne wydarzenia by uzyskać sukces medialny. Przy okazji niedzielnego półmaratonu dzień wcześniej odbył się Prazdnik Gorada (Święto Miasta) - w okolicach Dworca Sportu (głównej areny sportowej w kraju) pojawiły się stragany, stoiska z pamiątkami, lokalny producenci tradycyjnych wyrobów, a wszystkiemu idealny akompaniament tworzyły koncerty białoruskich kapel. (Tak na marginesie, zarówno na strefę prazdnikowania i strefę półmaratonu na wejściu każdy musiał przejść szczegółową kontrolę plecaków, torebek, ubrania. Witajcie na Białorusi! Choć uwierzcie, że to robi wrażenie przy pierwszym razie, potem to się staje tak przeciętne jak zupa ziemniaczana.)

Dzień Półmaratonu
Nadeszła ta chwila. Kilkadziesiąt minut przed startem pojawiam się w strefie dla zawodników. Szybko się przebieram i ustawiam się na linii startu. Godzina 11:20 startujemy na dystansie 21,097 km.Towarzyszy na starcie intensywna muzyka techno na modłę ruskiego disco, a prowadzący przez mikrofon przedstawia do znudzenia kilkakrotnie sponsorów i honorowych uczestników biegu: minister sportu i turystyki, ktoś tam z firmy Volkswagen, ktoś tam z komitetu olimpijskiego.... 

W końcu biegniemy, wystrzał i kilogramy konfetti latają w powietrzu nam nad głowami! Euforia u wszystkich na najwyższym poziomie! Na całej trasie półmaratonu kibice dopisywali, dziesiątki, setki, tysiące. Smartfony w rękach i kamerowania wydarzenia, którego dawno Mińsk potrzebował. Pośród zawodników też są obowiązkowo biorące udział zespoły reprezentujące uczelnie białoruskie, milicję i wojsko. Oczywiście w strojach sportowych w barwach czerwono-zielonych. Ich udział wyglądał o tyle osobliwie, że takie komandy biegły całą trasę razem w jednym tempie ustawione w zbitą grupę ludzi. 

No dobrze. Pora przejść chyba do największej atrakcji tego biegu, a mianowicie mistyczne: "музыкальное сопровождение", które nie wiem co mogło oznaczać na trasie półmaratonu. Rozwiewam wątpliwości. Po prostu wymienię wszystko, co spotkałem na trasie, które umilało czas biegającym: występ zespołu ludowego śpiewające skoczne kawałki z bitem, grupa tańcząca tańce ludowe białoruskie, gromadka mimów na szczudłach przybijająca piątki, pokaz tańca irlandzkiego, chearleaderki, olbrzymie niedźwiedzie przybijające piątki biegaczom, występ reprezentacyjnej grupy wojskowych na czele z piękną panią wojskową śpiewającą najnowszy dyskotekowy hit z rosyjskiego radia i na koniec: pod "domem Lenina" była grupa rekonstrukcyjna w strojach komunistów na czele z przebranych Leninem, który przybijał piątki zawodnikom. I teraz ja się pytam, bo może nie wiem. Czy gdziekolwiek ktoś słyszał lub widział taka imprezę z takim rozmachem i atrakcjami na trasie w Polsce?

Na koniec dodam, że bieg był relacjonowany na żywo w białoruskiej, państwowej telewizji. Koszt uczestnictwa wynosił 11 euro dla obcokrajowca i 128 000 BYR dla obywatela Białorusi (około 30 złotych). Podsumowując, było warto! Takiego doświadczenia możliwe, że nigdzie i nigdy już nie poznam. 
Żeby nie było, że kłamię. Oto mój numer startowy.
A tutaj z medalem. Spokojnie. Każdy uczestnik dostawał medal, zwycięzcy jeszcze niekiepskie pieniądze!
Przed startem. Jeszcze chwilka!
Dziaduszka Lenin wieczny żyw!

Komentarze

  1. Świetna sprawa - na półmaraton do Mińska, czemu nie hihi :) Sporo ludzi było, i rzeczywiście przyjemnie z takimi dodatkowymi atrakcjami :)

    http://www.travelekspert.com/2015/09/a-guide-to-zojoji-temple-in-tokyo.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemnie. A widzę, że Ty też podróżujesz, a co to za link, co wstawiłaś? :)

      Usuń
  2. Wow... super sprawa... w ogóle to Cię podziwiam za to bieganie, a Białorusi zazdroszczę, chętnie bym się tam znowu wybrał... a że specyfika imprez na Białorusi jest, to wiem bo sam jak tam byłem to trwały Mistrzostwa Świata w hokeju i Juwenalia zarazem, więc działo się też sporo... hihihi... :D

    P.S. Następnym razem jadę z Tobą... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że Cię zabieram, bo takiego uczynnego współtowarzysza podróży to ze świeczką szukać! O nic nie trzeba się martwić, bo Ty masz zawsze wszystko :D

      Usuń
  3. Pamiętam, że w zeszłym roku wszyscy jeździli na Białoruś, bo były zniesione wizy dla uczestników meczu hokejowego. W tym roku półmaraton :). A ja mam kolegę, który jeździ po świecie za meczami piłkarskimi. Fajna zajawka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak stricte, to z tej bezpłatnej wizy skorzystał jeden Polak, który brał udział w tym półmaratonie;) więc akcja jakaś słaba, albo ludzie jak zwykle cyganią;-)

      Usuń
  4. Wow, podziwiam za takie wyczyny:) Super zdjęcia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale większe podziękowania należą się organizatorom imprezy za dobre zdjęcia i w ogóle atmosferę na biegu ;)

      Usuń
  5. mega fajna sprawa! gdyby z wizami było tak jak na hokiej pewnie bym się przejechała, tak dla zasady pokibicować. bo jakoś te szerokie mińskie ulice wydaję się stworzone do takich imprez! No i gratuluję bardzo!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same miłe komentarze od każdego, ja nie rozumiem o co chodzi:-D dziękuję za słowo, a z tymi wizami to każdy narzeka, ale jak któremu szalonemu przyjdzie do Rosji jechać to sobie załatwi, ale żeby do Białorusi to już nie ma komu:-)

      Usuń
  6. Super sprawa z bieganiem :) Mnie jakoś to nie może wciągnać :) Do tego Białoruś. Tam nas nie było, a widać, że warto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieganie daje taki zastrzyk endorfin! A start w masowej imprezie to w ogóle atmosfera nieziemska:-) Polecam i daj się wciągnąć

      Usuń
  7. Hej, a może kiedyś jeszcze pobieglbys w tym Polmaratonie? Podjaralem się dzięki Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się jarasz :D
      w tym roku chyba znowu odpadam, nie ogarnę życia do września i raczej zainwestuję w jakieś lokalne biegi w Polsce

      Usuń

Prześlij komentarz