1-wsze urodziny Sądeckiego Włóczykija

Pierwsze zdjęcie, jakie pojawiło się na blogu:-)

Drodzy Czytelnicy,


Szybko minął ten rok. Sam nawet nie podejrzewałem, że wytrwam tak długo w systematycznej pracy na blogiem (tak, dla mnie rok w jednym miejscu to dobry wynik). Cieszę się, że jesteście, że czytacie wpisy, że je komentujecie, że niektórzy je dalej udostępniają i puszczają w świat. To jest naprawdę miłe! 

Kiedy sięgnę pamięcią do początku, do tego jak graficznie ten blog wyglądał, o czym pisałem, jakim językiem to stwierdzam, że teraz Sądecki Włóczykij jest naprawdę na świetnym poziomie! Blog przeszedł wielokrotne przemiany, nawiązałem wiele inspirujących znajomości z innymi blogerami podróżniczymi, współpracuję z różnymi miejscami, utrzymuje kontakty z sądeckimi mediami. Ale przede wszystkim to podróże! Nie byłoby tego bloga, gdyby nie szalony rok 2014 (Berlin, Budapeszt, Słowenia, Paryż i kończący go sylwester na Białorusi). Potem w pędzie ruszyłem na miesięczną przygodę życia w Albanii, by wrócić we wrześniu znowu na Białoruś. I trzymam się tego Wschodu, bo to najlepszy kierunek dla mnie. To synteza wartości człowieka, przyjaźni, poświęcenia i cierpliwości "mimo wszystko". 

Drogi Czytelniku/Czytelniczko, przez ten cały rok blog wyświetlał się Wam niespełna 25 tysięcy razy. Rekordowy okazał się czerwiec (3 315 odwiedzin), kiedy relacja z Albanii porwała Was do dzisiaj i porywa nadal! Zostawiliśmy wspólnie 528 komentarzy. Napisałem dla Was, razem z tym, 69 postów. Ale jednak nie tylko samą zagranicą żyje człowiek - to wpisy o rodzinnym regionie sądeckim są najlepiej czytane/oglądane. Ponad 1000 odwiedzin liczą sobie artykuły o Nowym Sączu (który zresztą najchętniej komentowaliście!!!) i Starym Sączu. Jestem jednym z nielicznych, którzy przypominają innym o tych małych ojczyznach, które skrywają wiele pasjonujących tajemnic, ciekawostek i zapraszają z otwartymi rękoma. Blog również przez chwilę był dwujęzyczny, bo odważyłem się napisać krótki tekst w gwarze sądeckiej

Na pytania, dokąd kolejna podróż, odpowiadam: "najpierw na uczelnię, potem jeszcze do pracy, a później to zobaczymy". I w ten sposób zawsze kroją mi się najlepsze wyjazdy! Polecam tą metodę i Tobie. Na spontana, idź przed siebie, chwytaj okazje i rób to, co kochasz. A kiedy jest Ci ciężko i źle to zjedz tabliczkę czekolady, wypij kawę (ten zestaw naprawdę działa!) i zasuwaj dalej, wiedząc, że jutro będzie lepiej.

Co planuję jeszcze na blogu? Pomysłów jest wiele. Nadal będę opisywał moje wyjazdy (relacje bardziej na bieżąco zawsze znajdziecie na FB -> patrz boczny pasek). Spróbuję moich sił w kulinarnych podbojach kuchni białoruskiej. W planach jest kolejny artykuł w gwarze. No i może wyruszę poza Europę w końcu?! Ale póki co, na razie głęboka cisza w tym temacie:-)

Pozdrawiam Was wszystkich i liczę, że mnie nie opuścicie, i że będzie Was jeszcze więcej!

Komentarze

  1. Czekam na artykuł w gwarze i inne lokalne smaczki (ja, choć to niezbyt wśród blogerów modne, te lokalności uwielbiam). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może podpowiedz temat, jakiego mógłby dotyczyć wpis w gwarze? Bo mam za dużo pomysłów na to. Poza tym pisać z tymi śmiesznymi dyftongami jest trudne i kilkaset słów tworzy się godzinami. Bo godoć jyst lepij ;-)

      Usuń
  2. No i pięknie! Pierwszy rok najważniejszy! Samozaparcia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje za wytrwałość, podziękowania za to, że dzielisz się z czytelnikami wrażeniami ze swoimi podróży, fajnych wyjazdów i co najmniej kilku lat blogowania:)
    czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, bardzo dobrze jak na pierwszy rok. Chętnie posłucham jak to robisz:) Życzę powodzenia i coraz ciekawszych pomysłów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo! Generalnie trzeba systematyki w blogowaniu. Słuchaj się czytelników, dbaj o zróżnicowanie tematyki, podglądaj jak niektóre rzeczy robią lepsi w fachu. Jeśli wypracujesz jakiś model to się go trzymaj. I wcale nie trzeba miec Instagramów, Twitterów, Snapczata itp. aby wyjść do ludzi - wystarczy prostota, szczerość i kontakt z ludźmi :)

      Usuń
  5. Gratulacje i trzymaj tak dalej!!! Dobra robota! Pozdrawiam, Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, aż mi się przypomniało - bo niebawem będzie kulinarnie na blogu, więc trzymaj rękę na pulsie! :)
      Dzięki za dobre słowo

      Usuń
  6. Gratuluje! Mnie jeszcze czeka kilka miesięcy do roku i sam nie wierzę, że wciąż w tym trwam. Czyżbym w końcu znalazł to co lubię robić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe. Czyżbyśmy mieli podobnie? Z początku myślałem, że Włóczykij przetrwa 3 miesiące i padnie, a tu taki szał!

      Usuń
  7. Raz jeszcze gratuluję i życzę wielu nowych pomysłów i wypraw na kolejny rok! I chyba pójdę Twoim śladem - więcej o naszej pięknej Polsce, przynajmniej przez najbliższe 1,5 roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ogromne! Warto od czasu do czasu wrzucić coś z naszego kraju, żeby przypomnieć jaki piękny:-)

      Usuń
  8. Gratuluję wytrwałości i życzę dalszych sukcesów w następnych latach! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Już rok włóczykija to sam sukces!

      Usuń
  9. Tylko pogratulować :)
    Fajnie, że na blogu pojawiły się elementy kulinarne. No i super, że tyle tu o Polsce. Wydaje mi się, że zbyt chętnie wyjeżdżamy na wakacje do ciepłych krajów, zamiast odkrywać to co nasze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, zachęcam do częstych powrotów. Sądeckie akcenty powrócą na świeżo:-)

      Usuń
  10. Ty już wcale nie jesteś takim "małym blogiem" :)
    Gratuluję i oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16-tego na prezentacji się okaże po frekwencji, na ile małym blogiem jestem;-)

      Usuń
    2. 16...16, chyba mam to wpisane w kalendarz :D W końcu listopada doczekaliśmy :)

      Usuń
    3. Więc trzymam za słowo! :) Potrzeba facetów do tej krakowskiej blogosfery podróżniczej;-)

      Usuń

Prześlij komentarz