Ile kosztuje dla Ciebie jedna kawa? czyli Włóczykij próbuje nowego

Kawa w Estonii
Lubisz kawę? Ile pijesz jej codziennie? Jeden kubek czy po filiżance do każdego posiłku? A może wolisz herbatę? Ja osobiście od jakiegoś czasu wolę w ciągu dnia siorbać yerba mate, a smak kawy czy herbaty traktuję jako dodatkowy element w codziennej rutynie. Ale nie chodzi teraz o to, jakie ilości dokładnie wypijamy wszelkich trunków, ale ile nas to kosztuje? Ponieważ rzecz się ma w tym wpisie o pieniądzach - temacie trudnym, często pomijanym, a jeszcze częściej nadużywanym.

Blog Sądeckiego Włóczykija święci triumfy już prawie 3,5 roku w polskich internetach. Triumfy, bo jeszcze nie został zamknięty! (haha!) Zaczynało się amatorsko, spokojnie, bez wiary w to, że będzie czytać każdy wpis po kilkaset Czytelników, a w niektóry wpisy, jak ten o 10 rosyjskich piosenkach, będzie klikać nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Pisanie bloga stało się hobby i pasją wykonywaną po godzinach. Zresztą nie tylko ja tak mam, ale wielu mi znanych internetowych "pisarzy" poświęca niejeden wieczór w stworzenie dobrego tekstu, aby potem ktoś z relaksem, spokojem i ową kawką w ręce mógł to czytać ukradkiem podczas przerwy w pracy. Znam takich, co żeby nie zbłaźnić się poświęcają wolne soboty, aby pojechać w góry i zrobić to perfekcyjne zdjęcie z przełęczy Dukielskiej, które potem zobaczy szersze grono ludzi. Prowadzenie bloga jest swoistą pracą społeczną dla wielu. I mówię to jako ktoś od kilka lat zaprzyjaźniony z trzecim sektorem i masochistycznie próbujący z niego zarabiać na życie (co nie było, nie jest i nie będzie łatwe, zwłaszcza poza wielkimi ośrodkami miejskimi). I tym razem odważam się na kolejny krok w kierunku zmian z blogiem podróżniczym Sądecki Włóczykij.

Najpierw zajrzyjcie tutaj -> Patronite.pl

Powstał na serwisie Patronite.pl profil Sądeckiego. Jest to podobna strona do słynnej już PolakPotrafi. Łączy ona Autorów i Patronów w jednym miejscu. Różnica polega na tym, że nie zbiera się funduszy na konkretne projekty, ale poszukuje się darczyńców, którzy będą deklarować comiesięczne wsparcie dla danego twórcy. Za namową znajomych postanowiłem spróbować swych sił w takiej formie działania. Nie oszukujmy rzeczywistości - utrzymanie bloga ze strony technicznej kosztuje (co prawda ten tutaj nie należy do najdroższych na świecie, ale!), nie licząc tych roboczogodzin. Szukałem okazjonalnych źródeł dochodu w postaci współprac barterowych, pojedynczych wpisów sponsorowanych, ale teraz może to wyglądać inaczej i bez linków do reklamodawców. Spodziewam się reakcji wielu, że "sprzedałem się", "żebram w Internecie", "pracowałby normalnie, a nie jakieś tam patronajty". Tym krokiem otwarcia się do Was nie zamierzam nic zmieniać innego na blogu - będzie dalej, jak jest! Tylko fajniej chyba, jak do czytania byłoby więcej :-) To jest tylko próba, a co z niej wyjdzie to zobaczymy po 3 miesiącach.

takie tam spod bloku w NS ;-)

Jak widać na profilu w serwisie, kwoty progowe są śmiesznie małe i ta najmniejsza warta jest właśnie tą kawę z automatu, a za ciut wyższą kwotę sprawicie sobie kawę białą w dobrej kawiarni (w Nowym Sączu, bo w stolicy będziecie mieć pół porcji za tą ilość). No więc... ile kosztuje dla Ciebie jedna kawa?


Komentarze