Tartu, czyli studenci, uniwersytet, kawa i Polacy

Drugie co do wielkości miasto w Estonii, niespełna stutysięczne Tartu jest kulturalną i intelektualną stolicą kraju. Najbardziej znany uniwersytet, studencki klimat i liczne elementy polskości czynią go ciekawym miejscem dla każdego.

O Tartu pojawiały się już wzmianki niespełna tysiąc lat temu. Przez wiele lat jako miasto hanzeatyckie było pod wpływami niemieckimi, przez chwilę należało do Polski, przez ponad 200 lat było częścią Imperium Rosyjskiego i ulegało intensywnej rusyfikacji, a przez ostatnie stulecie stara się wracać do swoich pierwotnych, estońskich korzeni historycznych. Zabiorę Was na spacer przez tą mieszankę kulturowo-językową. 

Tartu stało się ważnym ośrodkiem miejskim po założeniu tutejszego uniwersytetu, który powstał w 1583 roku z inicjatywy ówczesnego króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów - Stefana Batorego. Miasto, wtedy zwane Dorpat, należało przez kilkadziesiąt lat na przełomie XVI i XVII wieku do Polski i było stolicą województwa dorpackiego. Na głównym budynku uniwersyteckim jest tablica pamiątkowa wspominająca również nadanie fladze miasta barw biało-czerwonych, które są aktualne po dzień dzisiejszy. Do 1895 roku jedyny językiem wykładowym do uniwersytecie był niemiecki, co również nadało typowo miastu typowo niemiecki charakter. Zabudowa domów, architektura kościołów, układ urbanistyczny. Dzisiaj na Tartu Ülikool studiuje 20 tysięcy żaków nie tylko z Estonii, ale także z innych krajów: Polski, Ukrainy, Łotwy, Rosji, a nawet z Azji Centralnej. Spacerując parkiem nad rzeką Emajõgi w słoneczny dzień można zobaczyć studentów uczących się na trawie do kolokwium, a wieczorami na ulicach Rüütli i Küüni tętni życie w licznych barach, pubach i kawiarniach.


Jakie jest Tartu? 

Co może zaoferować dla turysty, studenta na Erasmusie czy dla mieszkańców? Tutaj nie można się nudzić, teatr, kina, liczne koncerty muzyczne. Każdy spacer zacznijcie od Raekoja plats. Zakochane pary powinny pocałować się pod fontanną przy ratuszu. A wszyscy, którzy są pierwszy raz w mieście powinni przejść przez Most Króla (inaczej Most Anielski dla opozycji drugiego Mostu Diabelskiego) z zamkniętymi oczami i pomyśleć życzenie. Znawcy architektury gotyckiej zachwycą się ruinami katedry katolickiej w parku uniwersyteckim. W połowie została odbudowana i jest tam muzeum, a druga połowa stoi w ruinie zabezpieczona i przypomina o dawnych wojnach. Zaś każdy koneser dobrej kawy powinien znać inną miejscówkę. Kawiarnia Werner na Ülikooli tänav jest numerem jeden w Tartu. Szeroki wybór ciast i pyszna kawa, której zapach roznosi się po całym lokalu.  A po skończonym dniu wejdźcie koniecznie do knajpy i zamówcie jedno z kilku piw produkowanych w tutejszym browarze A. le Coq, najstarszym i najlepszym estońskim browarze. 

Raekoja plats
Most Diabelski (inaczej Cara)
Most Anielski (inaczej Króla)
Ruiny katedry gotyckiej

Miasto nie kończy się tylko na atrakcjach w centrum. Warto wybrać się spokojny spacer po dzielnicy Karlova lub udać się ulicą Narva maantee. Drewniane, rosyjskie domy, stare witryny sklepowe i lokalny street art. Przy Narva maantee jest może troszkę głośniej, ale domy stoją jakby w ruinie i czekają na lepsze czasy, tylko cerkwie zdają się wyremontowane. W Tartu nadal 15% mieszkańców to Rosjanie, z biegiem lat wpisali się w krajobraz tego miasta i tworzą je razem z Estończykami. 



Spodobało mi się Tartu. Jest ani za duże, ani za małe, można spacerować wszędzie piechotą. Przytulne stare miasto, niezbyt przytłaczające nowoczesne centrum oraz gigantyczne blokowiska na przedmieściach. Wiele ma wspólnego z Nowym Sączem i może dlatego tak tutaj czuję się swojsko. Tutaj w Estonii teraz to mój drugi dom poza Viljandi. Dobra kawa, polska msza w tutejszym kościele katolickim i spotkania ze znajomymi - inaczej każdej wizyty w tym mieście nie mogę sobie wyobrazić.

Komentarze

  1. W trakcie czytania pomyślałem sobie "taki Nowy Sącz" :)
    I widzę, że nie tylko ja tak pomyślałem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze czytasz mojego bloga? Myślałem, że już zostałem zapomniany;-) Dzięki za odzew i to taki miły!

      Usuń
  2. mega mi się Tartu spodobało! Też byłam na jesieni, kolory były powalające i do tego ten spokojny klimat. Fantastyczne miejsce! Trochę w sumie o nim pisałam u siebie. A i widzę, że street arcik im się rozwinął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest powalające, mam do niego godzinkę autobusem, więc zobaczę go w każdej barwie ;) Widzę u Ciebie na blogu, że byłaś też w Wernerze i w "Czarnym Lustrze" (Must Pudeel) w Tallinnie. Ekstra!!!

      Usuń
  3. jaram się tymi drewnianymi domami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tymi już akurat mniej, bo to typowa starodawna architektura rosyjska, a estońska zabudowa drewniana jest zupełnie inna. Ale ludzie się jarają tą, bo myślą, że jest oryginalna, a nie jest :) Takie tam smaczki estońskiego patrioty :P

      Usuń
  4. miasto wygląda rzeczywiście na godne odwiedzenia :)
    Czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo takie jest:-) spokojnie na weekend wystarczy :-)

      Usuń

Prześlij komentarz