Paryska kultura i ludzie.

Chociażby się próbowało na wszystkie sposoby w Paryżu nie zaznasz spokoju i ciszy. Miasto wiecznie żyje. To zasługa ludzi, którzy w nim mieszkają i przebywają. Są wszędzie. Francja jest krajem pełnym różnych nacji i imigrantów. Wszystko to tworzy sympatyczną zupę, w której pływają obok siebie tylko z pozoru niepasujące do siebie składniki.
Typowy portrecista z Montmartre


Na Montmartre znajduje się plac, na którym rozkładają sztalugi wszyscy, którzy nazywają siebie artystami-malarzami. Portrety, panoramy, metodami wszystkimi - akwarele, pastele, plakatówki czy zwyczajna grafika. Tłoczno, gwarno i każdy chce Ciebie namalować. Targowanie się jest niemal wskazane. Opuścić cenę można bez problemu - wystarczy stanowczość i powaga na twarzy.
Plac artystów na Montmartre
W Paryżu aby poczuć ilość mieszkańców najbardziej namacalnie trzeba wsiąść w metro. Tabuny ludzi. W środku spotkacie ulicznych grajków, którzy próbują na każdy sposób sobie zarobić. Wątpię by odprowadzali podatki, jednak umilają swoją grą i fenomenalnym śpiewem (niektórzy naprawdę!) smutne chwile codzienności. Życzę każdemu by choć raz zamiast odganiać się od ulicznych artystów, żeby ich posłuchał, przyjrzał się im, docenił i nagrodził.
Grajkowie w metrze:-)
Gdzie jeszcze spędzają czas Paryżanie? Każdą wolna chwilę wypełniają spacerem po parkach, których jest troszkę. Ogrody Tuilerie w okolicach Luwru są nie tylko turystyczną mekką dla wypoczywających, ale także dla mieszkańców. Nad sadzawkami rozłożone krzesła sprzyjają błogiemu odpoczynkowi, który może nie mieć końca. Chociaż Francuzi nie należą do najbardziej pracowitych narodów, jednak odpoczywać lubią. Radosne pary zakochanych, rodzice z dziećmi czy paczki znajomych. Oni wszyscy rozlewają się po każdym zakamarku ogrodów Tuilerie, tworząc tym samym niesamowitą atmosferę tego miasta. Na początku zdającego się na opasłego olbrzyma, ale potem pokazującego swoje łagodne oblicze. Po chwili relaksu nad sadzawką musiałem ruszać. Autokar w stronę Polski niebawem miał już odjechać.
Ostatni fajrant przed drogą powrotną.

Komentarze

  1. ;) jak zobaczyłem fotkę metra, od razu przypomniało mi się rzymskie metro w czasie kanonizacji Jana Pawła II :D
    I okazuje się, że zachód wcale nie aż taki snobistyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza warszawska jedna nitka wygląda lepiej niż wiele innych w Paryżu, Rzymie, Londynie... :-)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów