Słoweńskie wakacje - cz.2 Góry i jaskinie

Słowenia to mały kraj wciśnięty między Austrię, Włochy i Chorwację. Część dawnej Jugosławii. Pamiątek minionej, niekoniecznie najlepszej, epoki jest coraz mniej. Ale to w przyrodzie jest siła, w monumentalnych krajobrazach. Moc tkwi w Alpach. I to właśnie w te góry udałem się ze znajomymi i resztą ekipy obozu studenckiego podczas jednego z dni, jaki spędziłem w Słowenii. Drugiego dnia dałem się zanieść w świat wielkich jaskini.
Widok na najwyższe pasma Alp Julijskich
Dolina Soczy to jedna z najbardziej malowniczych tras. Głęboko wcięte koryto rzeki, wysokie pasma górskie, duże różnice wysokości. Podczas całego dnia rzadko zdarzyło się, aby nie zadrzeć głowy do góry, by podziwiać to wszystko. Zieleń drzew wyraźnie kontrastowała się z niebieskim niebem. Chłód jaki można było odczuć stojąc nad brzegiem Soczy dawał ulgę w ten upalny dzień. Żar lał się niemiłosiernie, ale niewielka mżawka w otoczeniu jednego z wodospadów na trasie, była jak przyjemny dotyk chłodnej ręki na policzku. Autobus piął się coraz wyżej w stronę coraz większych szczytów. Wreszcie zobaczyliśmy najwyższe góry - Alpy Julijskie. Ponad dwa tysiące metrów, wiele z wierzchołków przekraczają wysokość naszych Rysów. Powietrze zrobiło się zimniejsze, wiatr w głębokiej dolinie ustał na chwilę. Można było usłyszeć tą ogromną ciszę. Zamykając oczy na chwilę unosiłem się w inny świat. 

Błękitne wody rzeki Soczy
Geologia w terenie też jest piorunująco ciekawa!
Dla każdego żądnego przygód coś się znajdzie.
Szkocjańska Jama to gigant. Trzy kilometry długości, trzy godziny marszu. Ale to nie jest kolejna typowa jaskinia, przez którą trzeba się schylać, czy czołgać. To forma krasowa, popisowy punkt programu każdej wycieczki do Słowenii. Kolejnego dnia obozu właśnie takim dla nas był. Przez środek góry przepływa rzeka, która od milionów lat wyrzeźbiła głębokie tunele. W najwyższych miejscach jaskinia ma 147 metrów. Cały czas wędruje się wzdłuż hałasującej wody, która z impetem rozbija się o skały. W półmroku nie widać rozmiarów, czuć tylko przestrzeń, a oczyma wyobraźni dorabiasz sobie resztę. Po skalnym występie spacer odbywa się dość długo, ale wrażeń niemało. Po wyjściu uderza fala ciepła. Ale nie to jest najgorsze. Tylko ten żal, że już po przygodzie. 
Przy świetle dziennym widać, jaka wielka jest.
Prawie jak Kopalnie Morii z Władcy Pierścieni :-)
 Ale piękno tego kraju nie zamyka się na dwóch atrakcjach. To jest gruba książka pełna niespodzianek, a odkrywanie kolejnej strony przynosi niemało zaskoczeń. Do lektury Słowenii zachęcam każdego!

Komentarze

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów