5 NAJ-lepszych momentów w Budapeszcie

Każdy wyjazd, każda przygoda ma swoje plusy i minusy. Z każdej chcemy zawsze coś wyjątkowego zapamiętać, ale są momenty, które wolimy wymazać z pamięci. Zebrałem myśli i wybrałem pięć najbardziej niesamowitych chwil sprzed 8 miesięcy, z wyjazdu do Budapesztu.



5. Kawa z widokiem na węgierski parlament nie wymaga komentarza. Tańsza niż krakowskich knajpach, pyszna bardzo. Panorama na całe miasto, a w pierwszym planie Dunaj i Puszta. Dla zmęczonego całodziennym zwiedzaniem człowieka nie ma lepszej formy fajrantu niż taka!
4. Po przyjeździe na dworzec w Budapeszcie każdy czuję się zdezorientowany. Wsiadamy w metro, wysiadamy w zupełnie nowym świecie. Nie znamy okolicy, mapa coś nam pomaga, ale nie całkowicie. Któż nie zna tego uczucia? Godzina 23, na ulicy poza nami nie było niemal nikogo. Minęła nas grupa studentów i nagle jedna dziewczyna podeszła do nas i spytała się czy potrzebujemy pomocy, czy gdzieś nas zaprowadzić. Pozytywnie zaskoczeni posłuchaliśmy cennych rad, które pozwoliły nam nie nadkładać drogi. Pierwsze zetknięcie z nowym miejscem i takie miłe. Musiało się znaleźć na tej liście!
3. Invisible Exhibition była także w Warszawie. Wtedy w Budapeszcie po zupełnej ciemności oprowadzała nas niesamowita i sympatyczna niewidoma Węgierka. Być postawionym na miejscu niewidomego, spróbować zorientować się w kuchni, "obejrzeć" wystawę rzeźb, czy zapłacić za zakupy w sklepie. Po tej wystawie każdy staje się mądrzejszy o nowe doświadczenie, które zmieni postrzeganie świata.
2. Nocna wizyta na uniwersyteckim kampusie nie musi wcale brzmieć jak z filmowego zwiastuna. Nasz węgierski przyjaciel znalazł wtedy doskonałe rozwiązanie na opróżnienie w towarzystwie butelki pysznego wina. No bo przecież każda szanująca się uczelnia ma otwarte swoje budynki nawet w środku nocy, a w tamtejszej kuchni znajdziecie na pewno coś, czym otworzycie wino. Ohów i ahów nie było końca do końca wyjazdu.

1. W zdrowym ciele, zdrowy duch. Dlaczego wyjazdy należy traktować jako odskocznię od codziennych nawyków? W Budapeszcie wzdłuż Dunaju są doskonałe warunki do joggingu. Poranne bieganie po nabrzeżu jest świetnym zastrzykiem energii. Pojedyncze uśmiechy napotkanych, nieznanych ludzi potrafią naładować na cały dzień. Mnie kilka razy naładowały! 

Warto mieć z każdego pobytu jakieś miłe wspomnienia, które będziemy nieść dalej, do innych. Żeby i oni także poczuli zapach węgierskiej papryki, gorąc pary wodnej w łaźni parowej, dźwięki muzyki granej przez ulicznych muzykantów.

Komentarze

  1. 5. oj, dobrze byłoby wiedzieć o takim miejscu przed wyjazdem..

    4. :)

    3. "widziałam" tę wystawę w Warszawie właśnie - oj tak, bardzo warto!

    2. ha, nieźle. mi ta historia przypomniała jesienne picie cydru na warszawskim barbakanie.. ;>

    1. dokładnie takie obserwacje z węgierskiej stolicy miałam ostatnio (gdy we wrześniu spałyśmy w namiocie w krzakach na Wyspie Małgorzaty i chłonęłyśmy klimat miasta... ;) http://fotografia-prania.blogspot.com/2014/10/buda-i-peszt-w-podrygach-jesieni.html) - mnóstwo biegaczy! super motywująca sprawa! dobrze wiedzieć, że Węgrzy biegają dalej, a nie tylko jesienią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawiarnia jest na Budzie przy katedrze. Łatwo trafisz następnym razem:) Węgrzy biegają tłumnie, na wyspie św. Małgorzaty to już człowiek na człowieku. Lepiej nad Dunajem bardziej na południowych obrzeżach, inny klimat :-)

      Usuń
    2. ok, będę pamiętać ;)

      Usuń
  2. Rzeczywiście Kuba, Węgrzy są bardzo mili i pomocni, o czym przekonałam się podczas weekendowego wypadu do ich stolicy.
    No i warto podkreślić- Budapeszt nocą jest po prostu przepiękny!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnej osobie znajduje potwierdzenie na to, że Węgrzy są fajni;)
      W nocy to miasto jest rewelacyjne!
      Powodzenia w sesji:D

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów