Dziękuję Ci, Białorusio!

Na pewno każdy na pierwszą myśl o Białorusi przywołuje sobie w głowie mnóstwo stereotypów. Że tam są białe niedźwiedzie. Że tam jak w Korei Północnej. Że tam za samo bycie Polakiem to zgarniają z ulicy do więzienia. I wiele innych. Polecam przed dalszą lekturą wszystko to wrzucić do kosza. Ten kraj zachwyca, intryguje i powala na kolana swoim pięknem.  Zarówno przyrody, miast, jak i mieszkańców.

Polacy o sobie lubią mówić, że są gościnnym narodem. Nie wiem w takim razie jak mam się odnieść do tego, że przyjeżdżając tam do znajomych, został w tym celu zaangażowany lokalny proboszcz katolicki, który udostępnił mi połowę swojej plebani na nocleg. Chyba nigdy w życiu nie jadłem na śniadanie trzech kotletów z talerzem ziemniaków i ogórków marynowanych. Nie wspomnę o gołąbkach ze śmietaną na kolację, który zasmakowały wyjątkowo mojemu podniebieniu. Przez te kilka dni spotkałem się z niesamowitą gościnnością wielu osób i zrozumieniem wobec mojego rosyjskiego, który biegłością nie zachwycał. 

Podejrzewam, że tylko dotknąłem leciutko tego kraju, jego duszy i historii. Jednak poczułem, jak to jest tam na co dzień. Panie ekspedientki w sklepach może nie tryskają radością, jednak milicja białoruska nadrabia sympatycznością, a przeprawa na granicy nie różni się niczym od tej na Słowację z czasów sprzed strefy Schengen, czy w ogóle Unii Europejskiej (czy ktoś w ogóle pamięta?). Przedmieścia większych miast pełne supermarketów i centrów handlowych. Nasza polska stolica swoją "urodą" nie dorównuję tej monumentalności Mińska. Chociaż kraj ubogi w zabytki, jednak każdy zamek, kościół, cerkiew, czy stara kamienica są pieczołowicie odrestaurowywane. 

Dziękuję Ci, Białorusio za wszystko, za Twoje piękno, za przyrodę, a przede wszystkim za mieszkańców i wszystkich, których tam spotkałem. Dziękuję za wspólnie świętowany Nowy Rok w iście białoruskim stylu, przy dźwiękach muzyki, z toastem najsmaczniejszą wódką na świecie i ze smakiem wszystkich potraw, które miałem okazję próbować. 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
A co dokładnie się działo, gdzie byłem, co zobaczyłem i dlaczego o Białorusi trzeba zmienić zdanie - to w najbliższym czasie Drodzy Czytelnicy tutaj przeczytacie.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Trochę cierpliwości. Zbieram wszystko w całość, kroję na artykuły, a po drodze będzie jeszcze slajdowisko zorganizowane :-) I jeszcze kilka retrospektywnych wpisów będzie po drodze :-)

      Usuń
    2. o, slajdowisko! nieźle :)

      jak już napisałam pod wpisem o Mińsku - my widzieliśmy Białoruś majową, podczas mistrzostw hokejowych. rodziło to wiele pytań, czy tak samo równie przystrzyżona trawa jest tam też w "normalnym" czasie (teraz zima - więc też trudno stwierdzić ;) ), czy milicji zawsze tak mnóstwo i tacy uprzejmi wciąż ci panowie, czy to wszystko taka pokazówka, czy tam rzeczywiście jest tak czysto?..

      dobrze usłyszeć dobre słowa o wizycie w nie-hokejowym czasie ;)

      chętnie poczytam o innych Twoich białoruskich spostrzeżeniach :)

      Usuń
    3. Tak jest czyściutko, a mundurowi też mniej złowrodzy niż nam się wydaje.
      Jeszcze kilka wpisów z Białorusi się pojawi, więc będzie co śledzić. ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów