Na wiosnę tylko Katalonia!

Skaliste wybrzeże Costa Brava
2009. Ale do dzisiaj na pewno wiele się nie zmieniło w tych katalońskich miejscowościach, które zwiedziłem. Morze Śródziemne na pewno dalej zachwyca błękitem, a promienie słońca tajemniczo przedzierają się przez zasłonę chmur. To był marzec, więc ani to zima, ani lato. Chyba to była najprzyjemniejsza wiosna w życiu. Komfortowe 20 stopni, zero kropli deszczu, umiarkowane słońce oświetlało tą krainę.

Barcelona. Stolica Katalonii. Zabytki i architektura może nie robią wielkich niespodzianek, zwłaszcza tym, którzy przestudiowali przewodniki turystyczne na dziesiątą stronę. Ale przykuwa uwagę co innego. Różnorodność wśród ludzi. Uliczni grajkowie. Spontaniczna grupa ludzi tańczących lokalny taniec. Demonstracja na ulicach. Turyści na głównym deptaku. 

Północno-wschodnia Hiszpania to nie tylko Barcelona, to cudowne wybrzeże, które wiosną jeszcze puste pozwala odkryć zupełnie nieznaną swoją stronę. Spacer plażą przybiera inny kolor. A nadmorskie skałki nieoblegane dzikimi tłumami prezentują swoją wielkość. I ta zabudowa miasteczek. Pozwoliłem się zagubić w tych przytulnych uliczkach Girony. Oglądając te fotografie kolejny raz coraz bardziej poznaję ten fenomen śródziemnomorskich mieścin. 

Tym razem galeria zdjęć jest dużo bogatsza. Zapraszam do podróży przez plaże, skały i góry. Zachęcam do poznania tego rejonu nie tylko na zdjęciach i stronach książek podróżniczych, ale przede wszystkim na żywo. 
Jedna z wielu zagubionych plaż;-)
Kto by nie chciał takim jachtem stacjonować w Hiszpanii?
"Chodźcie, zatańczcie z nami!" Ulice Barcelony.
Architektura miasta rzuca na kolana!
Katalońscy grajkowie na ulicach Barcelony.
Uliczki Girony w świetle popołudniowego słońca:-)
Plaża o poranku w Calella.
Blanes i jego skaliste wybrzeże.
Nawet Lloret de Mar poza sezonem jest puste. Strach myśleć, co tam w lecie się dzieje;-)
Pireneje widziane z Girony. Idealne zakończenie tamtego dnia:-)

Komentarze

Mapa wpisów