Belgrad - przestrzeń i beton

Fontanna w pobliży Pałacu Republiki
Uwielbiam linie lotnicze, którymi doleciałem do Tirany. Chociaż z początku wizja 15-godzinnej przesiadki w Belgradzie mnie przerażała, począwszy od spędzenia nocy na lotnisku po zmartwienie, co się dzieje z moim bagażem. Wszystko przestało mieć znaczenie wraz z podanym na pokładzie samolotu winem.


Belgrad jest ogromny. Z okien samolotu ciężko znaleźć początek i koniec tej metropolii. Z okien busa transportującego z lotniska do centrum już nie jest tak kolorowo. To miasto nie powaliło mnie na kolana, chociaż może po prostu nie miałem okazji poznać tej bardziej kolorowej i radośniejszej strony. Wielkie, betonowe blokowiska z reklamami. Trudne do uchwycenia, monumentalne budynki administracji rządowej, szerokie aleje, czy stare tramwaje pędzące po torowiskach. Bliżej starego miasta odsłaniają się kamienice przypominające stylem trochę Wiedeń, trochę Budapeszt, atmosfera dawnego cesarstwa Habsburgów się przypomina. Gwarne kawiarenki, ruch na ulicach, trochę porozwalane chodniki i wszechobecne remonty. 

I ta łatwość w porozumiewaniu się. Serbski dla Słowian jest bardzo chwytliwy. Dla nieznających cyrylicy wszędzie można znaleźć napisy pisane także w alfabecie łacińskim. Czasem to może dezorientować, gdy autobusy miejskie lub menu w knajpkach jest napisane raz w cyrylicy, raz w łacince i jest totalny chaos. 

Przed Belgradem jeszcze dużo do zrobienia. Miasto nie wygląda najestetyczniej, ale jest w nim nadzieja. Wszystko się remontuje, niektóre uliczki wyglądają naprawdę pięknie, a metropolia ma tak dużo do zaoferowania w postaci zabytków, przytulnych dzielnic i dobrej kuchni (i piwa!), że marzy mi się, by Belgrad stał się za niedługo modnym kierunkiem dla turystów europejskich, jak stał się Wiedeń, Praga czy Budapeszt. Stolica Serbii przeze mnie została już odkryta i być może kiedyś tam wrócę, ale czekam z utęsknieniem, by odkryła ją Europa.

Drapacze chmur w Belgradzie!
Główna cerkiew w mieście. Udało mi się zajść na nabożeństwo do pobliskiej małej cerkwi w oktawie Wielkanocy. Co za doznania!
Plac Slavija
Przy głównym bulwarze została jeszcze pamiątka po bombardowaniu.
Dworzec Główny. 3 perony, śmierdząca hala dworca. Niech nikt nie narzeka na polską kolej.
Pałac Republiki. Tak wielki i długi budynek, że aparat nie potrafił uchwycić go w całości.
Nie, to nie Dunaj. To Sawa, która trochę dalej wpływa do Dunaju.
Stare Miasto w oddali.
Bloki, bloki, bloki.
To już ostatni fajrant w drodze powrotnej. Idealne podsumowanie albańskiej przygody serbskim piwem:-)

Komentarze

  1. Faktycznie troche szarawo, ale miasto ma potencjal! Uczylam sie kiedys rosyjskiego, wiec sprobowalam rozszyfrowac nazwe piwa: zajeczarsko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest potencjał. Oby przygotowali starszą część miasta bardziej na kawiarnie i restauracje, a juz przyjemniej będzie się tam czas spędzać. ;)
      Gratuluje rozczytania serbskiej cyrylicy!!

      Usuń
  2. No nie zachwyca :p Wygląda jak zwykłe, szare miasto. Zainteresowały mnie budynki po bombardowaniach. Dużo tam jeszcze takich "pamiątek"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałem przy głównej ulicy w centrum dwa wielkie gmachy rozwalone, ale ponoć mniejszych śladów jest jeszcze sporo.

      Usuń
  3. Widzę, że odwiedzaliśmy podobne miejsca. Ja również zwiedzałem stolicę Serbii w kilkanaście godzin. Miałem dolot AirSERBIA do Belgradu, a potem dalej wgłąb Bałkanów pociągiem do Baru. Belgrad to po prostu metropolia, b. duże miasto. Miejscami mi się podobało, ale ogólnie raczej średnio. Całkiem niemało pozostałości po bombardowaniach. Najbardziej urzekła mnie dzielnica Zemun. Myślę, że może wrócę do Belgradu, ale to dopiero za 5-10 lat, zobaczę co się zmieniło itp. Na blogu również pisałem trochę o tym mieście, także możesz porównać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A byłeś kiedyś na Guča Festival? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio dostałam od znajomego pocztówkę z Serbii, a dokładniej właśnie z Belgradu. W sumie nigdy wcześniej nawet pojęcia nie miałam, jak to miasto wygląda, a dzięki Tobie mam już jakieś tam pojęcie :D Dla mnie Serbia kojarzyła się prawie tylko i wyłącznie z muzyką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie muzyka serbska lepsza od albańskiej - cygańskie, czy słowiańskie rytmy są wspaniałe :) Bo w Albanii to tanie łubudubu ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów