TOP 5 Beskidu Sądeckiego

W oddali Pasmo Radziejowej (jedno z 2 głównych pasm górskich Beskidu Sądeckiego)
Nazwa tego bloga zobowiązuje do tego, by wreszcie coś opowiedzieć o rodzimym Beskidzie Sądeckim. Z wędrówek sądeckimi szlakami, z weekendowych wycieczek do uzdrowisk, z krótkich wypadów rowerowych wzięła się przecież ta moja "włóczykijska" pasja. Postanowiłem stworzyć własną, subiektywną listę miejsc i atrakcji, które powinny przyciągnąć w te strony każdego, nawet największego domatora. Kolejność całkowicie przypadkowa, ponieważ każde z tych miejsc i rzeczy zasługuje na miejsce pierwsze.


1. Góry.
Bezsprzecznie to po co się jedzie w góry, to by je podziwiać i zdobywać kolejne szczyty. Beskid Sądecki oferuje wiele. Dla fanów małych górek zawsze pozostaje zawsze Miejska Góra nad Starym Sączem, która nie wymęczy nikogo, a ze szczytu obserwować można całą Kotlinę Sądecką. Ambitniejsi piechurzy powinni pokwapić się o zdobycie Radziejowej (1262 m n.p.m.), która zaliczana jest do Korony Gór Polski. A największe cwaniaczki niech spróbują bez ani jednej kropli potu wyjść na Makowicę od strony Rytra czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim. To podejście tam należy do jednych z najbardziej stromych w tej stronie Gór i nie pozostawia na nikim suchej nitki.

Mnóstwo schronisk górskich czy niewielkich prywatnych kwater sprawia, że nie ma się co martwić o nocleg w środku gór (dla przykładu schroniska PTTK na Przehybie, Łabowskiej Hali, Jaworzynie Krynickiej, czy prywatne na Cyrli, Chatka pod Niemcową, Chata Magóry, Chata "Miłośliwka" w Czerncu). Dla tych, co kochają wygody i poranne godzinne wizyty w łazience, zachęcam jednak do skorzystania z noclegów w licznych pensjonacikach w Piwnicznej, Muszynie czy Krynicy-Zdroju. 
Szlak z Runku (1080 m n.p.m.) na Pustą Wielką (1060 m n.p.m.) - pasmo Jaworzyny Krynickiej.
Widok z Bacówki nad Wierchomlą.
Wieczorna aura na Przehybie (1157 m n.p.m.)
Zachód słońca w drodze na Makowicę!
2. Uzdrowiska.
Nie będę wymieniał ich wszystkich, bo mogę o którymś zapomnieć. Jeśli komukolwiek uzdrowiska kojarzą się tylko z tłumami wycieczek emerytów, którzy przyjeżdżają do sanatorium na "leczenie", to po dłuższym pobycie zmieni zdanie. Uzdrowiska to świetne miejsca na rodzinne wypady lub chwilową odskocznię od wielkiego miasta i pracy. O ile Krynicy Zdrój, czy Szczawnicy reklamować nie muszę, to zdecydowanie zrobię to w przypadku Muszyny czy Żegiestowa. Ta pierwsza jest niewielkim miasteczkiem z urokliwym rynkiem i piękną zabudową małomiasteczkową z końca XIX wieku. Położona jest nad Popradem w pobliżu granicy polsko-słowackiej. W dzielnicy Zapopradzie każdy znajdzie dla siebie coś dobrego. Ogrody Sensoryczne, wielkie parki, kawiarnie, siłownie na otwartym powietrzu, a w pobliskim Złockiem można dodatkowo odwiedzić Pijalnię Wód Mineralnych. Żegiestów Zdrój natomiast wygrywa w zupełnie innych kategoriach. Niewielka wieś przyklejona do zboczy Pustej Wielkiej (1060 m n.p.m.), która swoją ciszą i przytulnością uleczy każdego z codziennego stresu i gonitwy. Niegdyś zaniedbane i zapomniane, teraz powoli wraca do łask. A zamoczyć nogi w pobliskim Popradzie, który w tym miejscu jest rzeką transgraniczną (po drugiej stronie Słowacja) i podziwiać wielkie karpackie lasy to chyba chciałby każdy!
Krynica
Żegiestów o poranku.
3. Słowacja
Beskid Sądecki to nie tylko Polska. Z zachodu na wschód jest na 52 kilometry długi i niewiele krótszy z północy na południe. Na Słowacji znajduje się najbardziej południowa część Pasma Radziejowej zwana Lubovnanskimi Vrchami. Słowacka część jest dużo mniej znana, szlaków jest mniej, a i turystów prawie w ogóle. Jadąc drogą z Mniszka nad Popradem (jest tam przejście graniczne Piwniczna-Mniszek) w stronę Starej Lubovni można podziwiać bezkresne łąki, pola i lasy. Oraz niewielkie, zgubione w ciasnych dolinkach wioski. Należy się Słowacji miejsce na tej liście z wielu powodów. Nadal wielu Polaków z miłości do południowych rarytasów (jak Studentska Czekolada, Lentilky czy piwo Zlaty Bażant) podróżuje tam na zakupy i vice versa. Wielu Słowaków można spotkać w sądeckich supermarketach.
Velky Lipnik - słowacka prowincja:-)
4. Galicyjska Kolej
Chociaż każdy w tym kraju narzeka na pociągi, to podczas podróży trasą Tarnów-Krynica zamilknie z pewnością! Nie ma bardziej spektakularnej i nadal czynnej trasy kolejowej w tej części Karpat. Linia ciągnąc się dolinami, pokonując kolejne pasma górskie zapewni każdemu dość adrenaliny. Dwa tunele górskie i końcowy fragment trasy wzdłuż transgranicznego Popradu wprowadza mnie w ekstazę. Czasami człowiek się cieszy, że pociągi jeżdżą wolno, bo pozwalają się nacieszyć widokami. (Cenowo również przyzwoicie. Z Krakowa do Krynicy cały bilet 20zł, a podróż 225 kilometrami trasy trwa (nie)stety ponad 5 godzin.)
Po prawej Słowacja, po lewej Polska.
5. Jezioro Rożnowskie.
Nie jest to może Beskid Sądecki, ale wspomnieć wręcz wypada! Jezioro zaporowe na Dunajcu, które było jedną z inwestycji dawnego Centralnego Okręgu Przemysłowego istnieje już ponad 70 lat. Sądeckie morze ma 20 kilometrów długości i położone jest pomiędzy Pogórzem Rożnowskim, a Beskidem Wyspowym. W ciepłe, letnie dni oferuje więcej niż się wydaje. Gródek nad Dunajcem ze swoją słynną plażą i klubem dyskotekowym sprawi, że nie będzie się chciało wyjeżdżać. Dla zamożniejszych czekają prywatne domki nad jeziorem, które można wynajmować, lub samemu sobie kupić lub wybudować. Znamirowice, Gródek, Rożnów i wiele innych. A jeśli nadal nie jesteście zdecydowani to polecam sobie włączyć Google Street View w miejscu "Góra Św. Justa" i obejrzeć sobie stamtąd widok:-)
Małpia Wyspa na środku Jeziora Rożnowskiego (foto: Andrzej Klimkowski)
O Beskidzie Sądeckim i jego okolicach każdy lokalny patriota mógłby się rozpisywać godzinami. Dla nas, Sądeczan, to taki kawałek raju na świecie tylko trochę niedostrzegany, nierozpromowany i zapomniany. Zbliża się sezon wakacyjny. Dlaczego by swojego urlopu nie spędzić tutaj? Dlaczego nie poznać całego uroku wakacji w Polsce? Dlaczego nie nakręcać lokalnej turystyki i zostawiać pieniędzy w innych regionach kraju zamiast zagranicą? Moje wakacje będą w tym roku całkowicie "polskie", zresztą nie po raz pierwszy. A Twoje?
Orientacyjna mapa pt. "skąd, dokąd, gdzie" :)

Komentarze

  1. Moje to raczej za granicą - Bałkany ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to wszystko opisałeś! Miejsca jak najbardziej godne zobaczenia. Kto raz tu się wybierze, zawsze wraca....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie. W tym regionie jest jakaś magia powrotów :)

      Usuń
  3. moje też polskie: Kołobrzeg i Ustronie, wprawdzie z Krakowa mam kawał drogi, ale piękno w polskim wydaniu kusi:)
    czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
  4. też często spędzamy wakacje w Polsce, szczególnie włócząc się po górach (w tym roku udało się nam wreszcie wpaść na chwilkę w Sudety i w Bieszczady), chociaż przyznam szczerze, że za granicę też lubię jeździć. ;) niemniej w naszym kraju sporo jest przepięknych miejsc, tylko zwykle mnie przeraża fakt, że są szalenie zatłoczone. chwilami za granicą jest zdecydowanie mniejszy ruch, a zwiedzanie w tłoku niestety odbiera mi prawie całą przyjemność.
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Są miejsca, gdzie mogłoby być mniej ludzi. Tatry, Pieniny, Karkonosze, krakowski Rynek... Ale sądeckie strony są niemal puste od turystów (poza Krynicą) - jakoś promujemy się intensywnie, ale nadal ludzie wolą tą Wisłę, Ustroń i Babią Górę. No ile można?! ;)

      Usuń
  5. Cały czas powtarzam, że Polska jest piękna i jak się naprawdę chce podróżować to wystarczy rozejrzeć się dookoła i na pewno znajdzie się kilka miejsc wartych odwiedzenia, co z resztą widać na Twoim blogu. Świetnie, że promujesz ten region, również go uwielbiam, bo na prawdę nie da się tam nudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak różnorodny kulturowo, etnicznie, religijnie, zabytkowo region, jak nigdzie w Polsce:-)

      Usuń
  6. hej! postanowiłam poszerzyć horyzonty :-D jakie szlak polecasz? ma być widokowy, bo ja się szybko nudzę drogą przez las ;-) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczawnica, Jaworki - Biała Woda - Przełęcz Rozdziele - Wielki Rogacz - Radziejowa - Przehyba - Gaboń (drogą asfaltową zejść do wsi) lub - Rytro.
      Polecam :)
      i cieszę się, że poszerzasz horyzonty!

      Usuń
  7. Oj, nie mogę się z tym zgodzić. Próbowałeś zdobyć Makowicę idąc niebieskim szlakiem z Głębokiego Jaru w Życzanowie/Rzeczanowie? To jest dopiero drapa! A skoro już przy tej okolicy jesteśmy, to według mnie Cyrla straciła swój urok, straszna masa ludzi się tam przewija, ale żurek mają za***isty! Na Magórach widziałam najpiękniejsze gwiazdy EVER, na Niemcowej piłam najlepszą herbatkę z wiśniówką (prosto z pieca ta herbata:)), a na Przehybie z rozbitego namiotu podziwialiśmy nocną burzę nad Tatrami...No i jeszcze warto wspomnieć o Chatce Wątorówka, którą najlepiej wynająć z większą grupą znajomych. Wątorówka będzie idealna dla tych, których odstraszyły spartańskie warunki Niemcowej (jest tu ktoś taki w ogóle? :)), ale którym zarazem przejadły się schroniska typu Przehyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szedłem z Głębokiego Jaru, też masakra :)
      Cyrla faktycznie nie jest taka jak dawniej, ale ostatnio jak ja odwiedzałem to zawsze po sezonie, kiedy pusto, klimatycznie i miło.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów