Autostopem do Belgradu cz. 4 - Kalameny i Liptovski Hrad


Drogi powrotnej nadszedł czas. Nie za bardzo nam się chciało. Tak to chyba jest, że kiedy przebywa się już kilka dni daleko od domu, obowiązków, codzienności to nie za bardzo chce się wracać. Życie chwilą bardzo uzależnia. Ale jednak to nie koniec był naszych przygód.

Jak się okazało, wyjechać z Serbii nie było łatwo. Poniedziałek. Dzień roboczy. Myślę sobie, że będzie łatwo. Ruch samochodowy duży. A jednak! W ciągu całego dnia udało nam się przejechać tylko 70 kilometrów do Novego Sadu. Jaki może być powód? Być może trzech podróżników nie wygląda zbyt zachęcająco dla kierowców. Być może kryzys migracyjny z zeszłego roku przestraszył trochę Serbów. A może po prostu zwyczajny niefart? Przecież autostop to loteria. Tak czy owak, chcieliśmy już wyjechać do Budapesztu czym prędzej, ponieważ wierzyliśmy, że stamtąd będzie dużo łatwiej łapać autostopa. Okazało się, że z Novego Sadu do Budapesztu kursuje regularny pociąg za jedyne 12 euro! Tak więc spędziliśmy noc w pociągu, wyspaliśmy się i kolejnego ranka piliśmy kawę w McDonaldzie na dworcu Budapest-Nyugati.

Jak wyjechać z Budapesztu autostopem w stronę Polski?

Najlepiej wsiąść w kolej podmiejską na Budapest-Nyugati do stacji Sződliget. Stamtąd jest kilkaset metrów do jednopasmowej obwodnicy autostradowej, na zjeździe do której można łapać autostopa. Zabrał nad pewien Węgier, który bardzo się ucieszył, że wiózł Polaków. Wysiedliśmy kilkanaście kilometrów przed granicą węgiersko-słowacką. Tam postanowiliśmy się rozdzielić. Piotrek złapał tira, a ja z Szymonem chwilę potem samochód dostawczy. Spotkaliśmy się w równe południe w Rużomberoku. 

Rużomberok to miasto na Słowacji położone na Liptovie, regionie z bogatą historią. Tam po zapakowaniu plecaków i obiedzie z zupki chińskiej, ruszyliśmy do Kalamenów. 10 kilometrów. Myślałem, że pieszo uda się bez problemu. Jednak słońce prażyło niemiłosiernie. Podwiózł nas pewien Słowak te kilka kilometrów do samej wsi. 

Co to są Kalameny?

Jest to mała wieś, na uboczu której znajdują się dzikie gorące źródła, czyli kilka małych jeziorek pod chmurką, w których można się kąpać. Woda jest ze sporą zawartością siarki, żelaza i wapnia. Brak infrastruktury, tylko mały drewniany mostek i żwirowa droga, na której parkują Słowacy chętni do popołudniowych kąpieli. Relaks maksymalny. Zostaliśmy tam na noc pod namiotem. Wieczorne ognisko, kiełbasa i słowacka gruszkówka za 4 euro umilały czas.
Kolejnego dnia nie chcieliśmy się oszczędzać. Mocna kawa i idziemy na Liptovski Hrad. Są to ruiny średniowiecznego zamku położone na wyeksponowany wzniesieniu 1000 m n.p.m. Nie był to spacer, ale raczej wspinaczka, która na ostatnim etapie kończyła się drabiną na najwyższą skałkę. Jednak dawni właściciele Liptova wiedzieli, jak wybudować twierdzę trudną do zdobycia. Widoki z zamku były oszałamiające! Chociaż słońce dawało mocno to co nieco można podziwiać na fotografiach. Liptovskie jezioro, Niżne Tatry, Tatry Zachodnie i Góry Choczańskie. 

Takie momenty są najpiękniejsze, gdy kilkudniowy wyjazd kończy świetnym widokiem. Wtedy się czuje, że wszystkie lęki i obawy były niepotrzebne. Nie należy się bać. Do odważnych świat należy. Czasem jest pod górkę, czasem z górki. Ale patrząc tylko na dobre momenty tego wyjazdu, mogę powiedzieć tylko tyle, że chcę więcej!
Tamtego dnia wróciliśmy autostopem do Krakowa, gdzie oficjalnie zakończyliśmy nasz #PKSdoBelgradu, który nadal możecie śledzić na Facebooku pod tym hasztagiem.

Autostop do Belgradu cz. 1 - Budapeszt -> TUTAJ
Autostop do Belgradu cz. 2 - Belgrad -> TUTAJ
Autostop do Belgradu cz. 3 - Avala i Novi Sad -> TUTAJ

Komentarze

  1. Bałkany są piękne 0 cieszy fakt, że coraz więcej podróżników obiera ten region jako kierunek swoich wypraw. Chyba najbardziej niedoceniony pod względem turystycznym region na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E nie jest tak źle. Polepsza się turystyka na Bałkanach:-)

      Usuń
  2. To była super wyprawa. Co najważniejsze nie zabrakło niczego, dosłownie. Przygody, spotkania, autostop, pociąg, góry, pijaństwo, gorące źródła... wszystko co potrzeba... :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów