Skały w Taevaskoja pachną romansem


Niech tytuł nie myli. Wszystko się tutaj zgadza. Styczniowa, zimowa niedziela okazała się najlepszym dniem do poznania miejsca, z którym związana jest nie jedna zapewne historia miłosna. Dla fanów geologii także Taevaskoja zaoferuje niejedno. Dokładając do tego wieczór w estońskiej saunie i zapach ziemniaków z ogniska, otrzymujemy przepis na idealny wypoczynek zimą.

Taevaskoja to niewielka wieś w południowo-wschodniej Estonii położona 40 kilometrów na południe od Tartu. Z pozoru niewielka, lecz kryjąca wiele atrakcji. W dolinie rzeki Ahja utworzono rezerwat przyrody, który ma na celu ochronę tutejszego krajobrazu. Lasy iglaste, wysokie klify piaskowców oraz bystry nurt rzeki to główne dziedzictwo przyrodnicze tego terenu. Jednak nie na tym się kończy. Wielu turystów odwiedzających to miejsce przyjeżdża poczuć klimat kręconego tutaj niegdyś estońskiego filmu "Viimne reliikvia" ("Ostatnia relikwia").

Estoński film

"Vimne reliikvia" (1969) nazywany jest przez wielu filmoznawców "estońskim kultowym filmem". Jest to adaptacja książki estońskiego pisarza z końca XIX wieku Eduarda Bornhöhe pt. "Książe Gabriel lub Ostatnie Dni Klasztoru Pirita". Akcja toczy się w XVI-wieku w okresie wojny liwońskiej. Pewien rycerz Risbieter obiecuje swojemu synowi szkatułkę z ostatnimi relikwiami świętej Brygidy (klasztor pod tym wezwaniem nadal działa w Tallinnie w dzielnicy o nazwie Pirita!), jednak siostry zakonne z pobliskiego monastyru chcą zawładnąć relikwiami, aby przymnożyć sobie sławy i dochodów z powodu odwiedzających ich wtedy pielgrzymów. Rycerz zgadza się na to pod warunkiem, że siostry oddadzą mu za żonę niezwykle piękną Agnes von Mönnikhuseniga, która przygotowuje się do ślubów wieczystych. Siostra przełożona zgadza się na to. Okazuje się, że podczas konnej przejażdżki Agnes z Risbieterem napotykają "chorego człowieka" Gabriela, który zakochuje się w Agnes od pierwszego wejrzenia. Od tamtego momentu zaczyna walczyć o serce wybranki.


Jak widać akcja toczy się dość wartko. Film przypomina klimatem naszych "Krzyżaków" i trochę "Potop". Na szczęście trwa krócej, bo niecałe półtorej godziny. Sceny pełne uniesień miłosnych, z których słynie ten film, kręcone były właśnie nad rzeką Ahja w rezerwacie Taevaskoja. Do dzisiaj aktor grający Gabriela - Aleksandr Goloborodko, uchodzi za obiekt westchnień wielu Estonek, a Ingrida Andrina grająca Agnes pobudza wyobraźnię wielu Estończyków. "Viimne reliikvia" uchodzi za film kultowy i z tym zgodzić się trzeba. A liczne wycieczki w Taevaskoja śladem filmowych zakochanych są tego najlepszym dowodem.





Geologia w Taevaskoja


Skały odsłaniające się w rezerwacie Taevaskoja to piaskowce, należące do formacji geologicznej Gauja. Podobne piaskowce, co nie oznacza, że takie same, spotkamy na Łotwie m.in. w Parku Narodowym Gauja. Charakteryzują się one występowaniem wielu struktur sedymentacyjnych widocznych gołym okiem. Dominującą strukturą jest warstwowanie przekątne, które może Czytelnik rozpoznać jako zestawy skośnych wygiętych linii na powierzchniach skalnych. Liczne badania geologiczne udowodniły i udokumentowały, że skały w Taevaskoja pochodzą ze środkowego dewonu (ok. 390 mln lat temu), żywetu. W tamtym okresie geologicznym obszar znajdował się na terenie dużej delty rzecznej będącej pod wpływem zmiennego falowania morza. Był on na terenie dawnego Dewońskiego Basenu Bałtyckiego - ogromnego obszaru usytuowanego na wysokości równika (tak, kontynenty się poruszają i kiedyś ta część Europy znajdowała się dużo bardziej na południe) na skraju superkontynentu Laurazji. Rzeka wpływająca tutaj do morza dostarczała mnóstwo materiału klastycznego (tzn. żwirów, piasków, mułów, iłów), który osiadał w różnych częściach delty. Przypuszcza się, że owa delta i jej skłon, który znajdował się już pod poziomem morza, zajmowała spory obszar dzisiejszej Łotwy oraz południowo-wschodniej Estonii. Taevaskoja zajmowała górną część delty niedaleko koryta rzeki, więc estońskie piaskowce w pewnych detalach różnią się od łotewskich. 



Odsłonięcia ze zdjęć osiągają niekiedy wysokość 15-20 metrów, więc jest to dość sporo. Zaobserwowano wiele ciosów w skałach, czyli serie spękań i szczelin. Wzdłuż nich powstało wiele jaskiń oraz mają miejsce lokalne źródła wód żelazistych. (Przy jednym z takich źródeł filmowy Gabriel uwodził Agnes śpiewając, gdy ta piła wodę ze źródła - geologia pojawia się nawet w pop-kulturze jak widać!) Na rzece Ahja znajduje się niewielka tama wodna, która utworzyła jezioro zaporowe. Zaburza to trochę naturalny obieg wody w tym terenie oraz rzeka poniżej tamy pogłębia koryto, powodując tym samym erozję wgłębną. Ponieważ na tamie nie znajduje się żadna elektrownia wodna, planowane jest w przyszłości jej wyburzenie i przywrócenie krajobrazowi jego naturalnego wyglądu.

Widoczne warstwowanie przekątne oraz liczne ciosy w warstwach.


Wypoczynek w Taevaskoja

Gdzie w Estonii można odpocząć najlepiej? W lesie. Najlepiej, żeby to był drewniany dom, z sauną. A jeśli zima to obowiązkowo jeszcze zimno i dużo śniegu dookoła. I tak właśnie było w Taevaskoja Turismi- ja Puhkekeskus (Centrum turystyczno-wypoczynkowe w Taevaskoja). Dwie sauny: jedna klasyczna, mokra w niewielkim drewnianym pomieszczeniu, dla chętnych były dostępne gałązki brzozy, którymi nie omieszkałem się "pobiczować" dla zdrowotności ciała. Druga to była wielka bania na zewnątrz z ciepłą wodą podgrzewaną w metalowym piecu. Stamtąd to już prosta droga do śniegu dla hartowania ciała i umysłu. W międzyczasie oczywiście można popijać i zakąszać tradycyjnym, estońskim jadłem i napitkiem. Któż by nie chciał?!



Trochę tajgi.

Powyższy rozdział geologiczny we wpisie był redagowany na podstawie źródeł naukowych:

1. Ponten A., Pink-Bjorklund P. (2007). Depositional environments in an extensive tide-influenced delta plain, Middle Devonian Gauja Formation. Sedimentology 54(5): 969-1006.
2. Pirrus E., Kleesment A., Sööt M. (2001). Joint systems in Devonian sandstones in the Kiidjärve-Taevaskoda area, southeastern Estonia. Proceeding of The Estonian Academy of Sciences, Geology 51/2: 121-132.

Dla chętnych wrażeń z prawdziwej estońskiej sauny zapraszam na żywo do Taevaskoja - kontakt przez stronę: www.taevaskoja.ee 

Do Taevaskoja najlepiej dojechać samochodem, a dla niezmotoryzowanych polecam wyprawę pociągiem z Tartu. Stacja wysiadkowa: Taevaskoja. Zapraszam!

Dla kinomanów zaś polecam obejrzeć "Viimne reliikvia". Nie wiem, czy w internetach znajdzie się wersja chociaż z angielskimi napisami, ale po estońsku i rosyjsku film znajdziecie wszędzie. Poniżej zamieszczam jedną z wielu piosenek z filmu, a pełną wersję "Viimne reliikvia" znajdziecie na Youtube po wpisaniu tytułu filmu. Udanego seansu!



Komentarze

  1. Też mi się od razu z Sienkiewiczem skojarzyło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bornhohe pisał w tym samym czasie co Sienkiewicz. Analogii jest mnóstwo! :)

      Usuń
  2. Czytelnikowi bardzo się podoba :P Fajne miejscówy wynajdujesz, propsy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłeś mnie tymi estońskimi klimatami :) Mam nadzieję, że będę miała okazję tam niedługo dotrzeć. A film również chętnie obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, ale film jest trochę gniotem, więc nie spiesz się ;)

      Usuń
  4. Po Twoim wpisie to mi się zachciało miłosnych uniesień i pieczonych ziemniaków. Nie wiem czy taki był cel tego wpisu, ale cóż licz się ze skutkami:) Kurczę, gdyby nie Ty to Estonia wciąż pozostawałby dla mnie niezgłębioną tajemnicą, więc dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że jestem dla Ciebie takim odkrywaczem Estonii;-)

      Usuń
  5. Wtóruję komentatorom :P Miejscówki zaiste wyborne :) Podziwiam, bo ja w taką pogodę nie mam ochoty wyściubić nosa przez okno, a co dopiero wyjść i fotografować. Dla mnie sezon wyjściowy zaczyna się od kwietnia. Szczęśliwie można nacieszyć oko dziełami tych, którym żadne mrozy nie straszne! Good job maj dir <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekaw, czy Ciebie w tym sezonie przywieje w państwa bałtyckie, żeby tutejszy gotyk podziwiać:-)

      Usuń
  6. Relikwie za żonę... Zagmatwana i nietuzinkowa fabuła. Po opisie wydaje mi się, że historia nie może skończyć się dobrze. Tak na marginesie, śnieg uroczo kontrastuje ze ścianami klifów. (-:,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła jest tak nietuzinkowa jak sama mentalność Estończyków. W imieniu klifów dziękuję za komplement.

      Usuń
  7. Ten śnieg prezentuje się wręcz magicznie na Twoich zdjęciach! W takich chwilach prawie żałuję, że tak bardzo nie lubię zimy! ;)) Ale dobrze że jesteś, bo skoro ja nie wychodzę zimą spod koca, to chociaż tutaj mogę pooglądać, jak ładnie potrafi wyglądać to, co zwykle sprawia, że zamarzam na kość :D /Ewa

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów