Wiosna na rowerze

Wiosna nad Kamienicą

Każdy zapewne, kto wychowywał się na wsi czy w mieście, nieważne czy w domu, czy na blokowisku, doświadczył najbardziej klasycznej formy "wyjścia na pole", czyli przejażdżek na rowerze w niedalekie okolice. Najczęściej to koledzy czy koleżanki wyrywali nas na rower. Podjeżdżali pod klatkę bloku (w moim przypadku) i wołali: "Kubaa, chodź na pole, na rower!". Wtedy to były niewinne rundki dookoła osiedla, czasem gdzieś dalej, nad rzekę, do granic miasta i z powrotem.

Skałki w pełnej krasie

Nadrzeczne krzaczory

Dzisiaj również lubię tak się wyrwać niekoniecznie czekając, jak ktoś będzie dzwonił po mnie domofonem. Dobrze jest zobaczyć stare rewiry i sprawdzić, czy stoją w miejscu. Rozkwitająca wiosną przyroda prosi o to jeszcze bardziej. Przy późnokwietniowym słońcu Skałki nad Kamienicą oraz Las Falkowski zostały zeksplorowane na nowo.


Patrząc na południe w kierunku Jamnicy

Wiosenne bobrowisko nad Kamienicą

Na szlaku w Lasku Falkowskim

Bądź jak emu, jeździj po swojemu. Nadal doceniam walor pojedynczych przejażdżek, które nie są szarpaniem kilometrów, a czerpaniem radości z aktywności. Wtedy, gdy jedziesz do jakiejś wsi, kupujesz w upalny dzień lody w sklepie, dojadasz je siedząc na krawężniku, potem mały piknik we wiacie przystankowej. 

W ten sposób całkiem niewinnie i bez desperacji  w osiąganiu celu odwiedziło się w słoneczne soboty niegdyś całą gminę Kamionka Wielka, trochę Nawojowej, a przy otwarciu nowych mostów to jeszcze Stary Sącz i okolice. 

Mijają dekady, a ja nadal rytualnie lubię odwiedzać rodzime, bliziutkie Skałki nad sądecką Kamienicą. Sprawdzam tylko, czy stoją. A kiedy chwila pozwala to kontrolny przejazd dokonuję przez Lasek Falkowski koniecznie zajeżdżając pod pozostałości dawnej skoczni narciarskiej, którą w całej okazałości pamiętam z końcówki lat 90-tych. 

Pod czapą śniegu te okolice są równie czarujące. Więcej o Skałkach znajdziecie TUTAJ, a o Lesie Falkowskim TUTAJ.



Idzie zmiana pogody, pora wracać.

Jednak nie samymi Skałkami i Falkową człowiek żyje. Jest jeszcze kilka innych zakamarków stolicy Sądecczyzny. Jeden z nich wygląda jak niżej. Ulica Leśna w dolinie bezimiennego potoku - dawna wieś Chruślice.

Taki tam trochę Hobbiton wiosnową porą

Komentarze

  1. Mamoooo! Rrzuć picieeee! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Wreszcie po ponad 3 latach na Islandii stać nas na 1 rower, który chyba dziś dostanę.�������� Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialnie! Rowerkiem do miasta to od razu inna jakość! Człowiek czuje, że jest mobilniejszy!

      Usuń
  3. Jest i więcej sekretnych tras w NS, ale tak jak mówisz - jak wszystkie opiszesz to już nie będą sekretne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo napisania o Skałkach i Lasku Falkowskim nie zaobserwowałem tam więcej ludzi niż zazwyczaj. O inne miejscówki również bym się nie martwił :D

      Usuń
    2. Mogę się podzielić - ale nie publicznie. Wtedy już nie będą takie tajemnicze :P

      Usuń
  4. super zdjęcia :) u nas teraz też rowery bardzo często wskakują bo aż miło się wreszcie wyrwać z tego siedzenia w domu :D na bieganie jeszcze moja kondycja nie jest gotowa :D ale rower bardzo chętnie :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów