Szczecin - miasto wielu imion

Szczecin - pływający ogród (eng. floating garden). Tak oficjalnie reklamują je władze miasta. Szczecin - urbanistyczny twór na planie pasu Oriona. Tego dopatrują się w planie ulic i rond miłośnicy gwiazd. Szczecin - stolica Pomorza Zachodniego. Tak mówi historia. Szczecin - niemieckie miasto. Tak twierdzą złośliwi, którzy zapominają, że miasto było najpierw słowiańskie, potem niemieckie, jeszcze szwedzkie, potem pruskie (czyli w sumie niemieckie), jeszcze raz niemieckie, aż znowu w granicach Polski od 1945 roku. Wolne Miasto Szczecin. Tutaj to tylko fanaberia (bo nigdy Szczecin nie był tak "wolny" jak Gdańsk) twórców neonu przy ulicy Świętego Ducha, który zniknie zapewne w kilka tygodni od momentu, kiedy piszę te słowa. Szczecin. Szczycin. Szczytno. Altstettin. Stettin. 

Rynek Sienny vel. Nowy Rynek

Wszystkie te określenia i nazwy mówią o jednym i tym samym mieście. O największej metropolii w Polsce północno-zachodniej, do której wybrałem zimową porą, żeby poczuć (jako ten "południowiec z Beskidów") klimat Północy, takiej rozumianej pod kątem przyrody, estetyki otoczenia i przepastnych przestrzeni. Pod tym względem Szczecin spełnił wszystkie oczekiwania. Szerokie aleje, nietypowe rozwiązania komunikacyjne, ogromne parki (bez betonowych i asfaltowych chodników), ogromna powierzchnia, morze i rzeka na wyciągnięcie ręki, czysta i po prostu ładna przestrzeń, której nie zmąciła szara, zimno-wilgotna, styczniowa aura. 

Kamienica naprzeciwko cerkwi prawosławnej przy ul. Starzyńskiego
Jeden z wielu murali pod Trasą Zamkową
Deptak Bolesława
Kamienica na rogu przy placu Grunwaldzkim, głównym rondzie w mieście
Marynarz is watching you

Niecały tydzień spędzony na górnym lewym rogu kraju to zbyt mało, by opisywać dzieje, analizować tkankę miejską, wyciągać wnioski z kontaktu z miejscową mentalnością, ale dostatecznie by przyjrzeć się bliżej, dokładniej, spokojniej okolicy, która zasługuję na uwagę każdego z nas. Szczecin to siódme pod względem wielkości miasto w Polsce, mieszka tutaj około 400 tysięcy ludzi. Natomiast jest trzecim pod względem powierzchni. Ta sobie liczy ponad 300 km2, czyli niespełna sześć razy więcej niż Nowy Sącz. Nie sposób porównać Szczecina do innego miasta. Ani to "taki Wrocław", ani tym bardziej "taki Poznań". Gdańsk to również również zupełnie inna bajka. Swoją architekturą i układem urbanistycznym z długimi ciągami kamienic przypomina nieco Łódź, czasem Katowice, a pod względem bogatych secesyjnych zabudowań od razu rzuca się na myśl Ryga. Ale to tylko luźne powiązania, żeby gdzieś w tej sądeckiej głowie umiejscowić miasto.

Plac Odrodzenia

Do listy porównań trzeba dopisać Paryż. Tak, ten we Francji, a nie wieś w kujawsko-pomorskim w gminie Żnin. Stolica Franków posiada dość podobny układ urbanistyczny do Szczecina. I tu, i tam dominują w centrum olbrzymie ronda z wieloma odnogami ulic rozchodzących się gwieździście. Co więcej, dopatruje się zarówno w Paryżu, jak i w Szczecinie, że układ rond odpowiada gwiazdozbiorze Oriona, a dokładnie pasowi z trzema gwiazdami Alnitak, Alnilam i Mintaka. Kosmos, co nie?

Największe kropki odpowiadają pasowi Oriona

Ciekawa lektura? Możesz podziękować autorowi poprzez platformę Patronite. KLIK

Co zatem robić w Szczecinie, gdy temperatura około zera, z nieba prószy śnieg, na ziemi chlapa, permanentna mgła i na domiar tego jeszcze środek pandemii z pozamykanym niemal wszystkim? 

  • spacerować! I dniem, i wieczorem. Święta trójka miasta to wały Chrobrego (inaczej tarasy Hakena - od nazwiska burmistrza z XIX wieku, który zainicjował ogromną rozbudowę Szczecina na czele z układem rond i szeregami kamienic), katedra św. Jakuba (pieczołowicie odbudowana, z wysoką wieżą, na szczycie której znajduje się punkt widokowy - latem koniecznie się tam wybierzcie!), Brama Portowa (jedna z dwóch bram miejskich, które się ostały po rozbiórce murów miejskich, dzisiaj stoi na środku jednego z głównych skrzyżowań w centrum).
Na Tarasach. Od lewej: Muzeum Narodowe i Urząd Wojewódzki
Budynek Akademii Morskiej
Widok z kładki przy katedrze nad ulicą Wyszyńskiego
Średniowieczna katedra w całej okazałości (w obiektywie szerokokątnym)
Brama Portowa wieczorem
Tarasy raz jeszcze, tym razem od dołu
  • biegać! To można robić w jednym z kilku ogromnych parków. Wspomnę tylko na prędko o Parku Żeromskiego nieopodal tarasów Hakena, Parku Kasprowicza z jeziorem Rusałka i o Jasnych Błoniach na tyłach okazałego pałacu miejskiego ratusza.
Jak już o ratuszu mowa...
  • wędrować! Odróżniam tę czynność od spacerowania tak, że tutaj nie zatrzymujemy się co chwila, by zachwycić się kolejnym zabytkiem. Powsinogi odnajdą się w Szczecińskim Parku Krajobrazowym na Wzgórzach Bukowych. Osobiście dotarłem tylko nad Szmaragdowe Jeziorko, które jest zalanym kamieniołomem margli kredowych z przełomu XIX/XX. Jeziorko to, jak domniemam, dopiero pryszcz, bo więcej atrakcji przyrodniczych czeka w dalszych zakątkach puszczy. To już Czytelnik sam musi odkryć na własną rękę ;)
  • jeść i pić! Będąc w Szczecinie trzeba spróbować nie tyle paprykarza (ten zresztą pochodzi ze Stargardu), co pasztecików - kilka punktów znajdziecie w centrum, podam tylko jeden adres: Wyszyńskiego 10. Poza tym piwo Bosman się kłania. No i zajrzyjcie do Fanaberii na deptaku Bolesława, bo tam skosztujecie kawy z lokalnej palarni (także w opcji na wynos), szczecińskiej mieszanki herbat oraz także miejscowej czekolady.
  • zadumać się! Zwłaszcza na Cmentarzu Centralnym, który jest największą nekropolią w Polsce, a trzecią co do wielkości w Europie. Na powierzchni nieco ponad 1,5km2 poczujemy się jak w lesie. Od momentu założenia cmentarza pochowano na nim już 300 tysięcy osób. Mimo iż zwiedzanie cmentarza brzmi dla wielu dość dziwnie, to w tym przypadku tak nie będzie, ponieważ szczeciński cmentarz to jednocześnie olbrzymi park dendrologiczny z ponad setką różnych gatunków drzew i krzewów, z wieloma pomnikami, stawami, szerokimi alejami, imponujących rozmiarów kaplicą pogrzebową (w której można odprawiać 3 pogrzeby na raz!) i nawet z wiatrakiem. Punkt na mapie miasta koniecznie do odhaczenia!
  • mrugać oczami! Od ferii kolorów i świecidełek na Zamku Książąt Pomorskich. Kiedy zawitacie tutaj zimą, to sprawdźcie, czy zadbano o solidną oprawę. W styczniu 2021 na dziedzińcu mieniło się jak w Las Vegas. No ale! Tu o Zamek przede wszystkim chodzi - o siedzibę Książąt Pomorskich utrzymaną w stylu renesansowym, z czterema wieżami, dwoma dziedzińcami. Nocą, jak i za dnia, wygląda imponująco!
  • pompować! Na przykład wodę z miejskich pomp. Uprzedzam, że woda jednak z nich już nie popłynie, ale w centrum miasta możecie znaleźć ich całkiem sporo. Przypominają o tym, że w historii Szczecina dbano o dostęp do wody.

Nie sposób postawić jakąś już kropkę w temacie Szczecina. Przyznam, że to była trzecia wizyta w tym mieście, ale dwie poprzednie były krótkie i zdawkowe, i dość dawno, bo w 2010 i 2012, i przede wszystkim latem. Zatem poznając to miasto teraz, zapisywałem wspomnienia na niemal białej kartce. Obecna doba nie sprzyja wyjazdom w moich ulubionych kierunkach geograficznych. W Internecie troszkę obserwuję nagły przyrost odkrywców Polski i jej skarbów (chociaż czasem odkrywa się miejsca już odkryte, co potem tylko sprzyja większemu zadeptaniu, vide Turbacz w Gorcach). Cieszę się, że Szczecin udało mi się odkryć od innej perspektywy niż tylko z od strony Wałów Chrobrego i paprykarza. I raduję tym bardziej, że poczułem nieco zagranicy i tej Północy nie opuszczając kraju. Myślę, że wielu z nas tak naprawdę za tym tęskni. Potwierdzam więc, że wizyty w Szczecinie nie pożałujecie.


Komentarze

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów