Estonia praktycznie



Estonia jest świetnym krajem na wakacje, na krótki weekend oraz na zimową wyprawę z biegówkami. Niewielka i schowana, gdzieś między Morzem Bałtyckim i Rosją. Uważam, że niedoceniana wśród polskich turystów, podróżników i traktowana wyjątkowo stereotypowo. Być może czeka właśnie na Ciebie, byś odkrył na nowo. Zebrałem tutaj garść informacji praktycznych o tym jak dojechać do Estonii, jak tutaj przeżyć i co zwiedzić. Jeśli nadal Ci mało, to pisz do mnie śmiało!

Jak dojechać do Estonii?

Najbardziej komfortowo jest dostać się do Estonii samolotem. Niestety jedyne połączenia istnieją z Warszawy do Tallinna i obsługuje je polski LOT lub łotewski AirBaltic. Ceny wahają się w zależności od sezonu i wynoszą od 400 zł w dwie strony do ponad tysiąca złotych. Niestety jest to wygoda, na którą nie mogą sobie pozwolić wszyscy. RyanAir i WizzAir oraz inni tani przewoźnicy nie obsługują połączeń między Polską i Estonią.

Najtaniej można dojechać autobusem. Choć podróż zabiera trochę czasu, ale dzięki temu można naoglądać się przepięknych krajobrazów: lasów, pól, małych miasteczek i wsi. Bilety w najniższej cenie oferuje estoński LuxExpress, który obsługuje połączenia z Warszawy do Wilna, a potem dalej przesiadamy się do Rygi i Tallinna/Tartu. W dwie strony ceny mogą zaczynać się 150 zł! Potem plasuje się Ecolines, który oferuje podobne połączenia w nieco wyższej cenie. Ponadto brytyjski przewoźnik PolskiBus także w kooperacji z EuroLines może zabrać każdego z Warszawy do Tallinna.

Drogi w krajach bałtyckich należą do bezpiecznych i są utrzymane względnie w dobrym stanie. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować wyprawę samochodem do Estonii. Ceny benzyny są podobne jak w Polsce zarówno w Estonii, na Łotwie i Litwie. 

Ceny w Estonii

W Estonii od 2011 roku jest waluta euro. Jest to kraj trochę droższy od Polski. Ceny za żywność można znaleźć na poziomie polskim lub niewiele wyższym. Natomiast wiele usług i alkoholi jest dużo droższych. Poniżej zamieszczam kilka przykładowych cen uśrednionych na podstawie obserwacji w kilku lokalnych sieciach handlowych:

bochenek chleba 500g - 0,50-0,70 eur
10 jajek - 0,90-1,30 eur
mleko 1l - 0,60-1,00 eur
jabłka 1kg - 0,45-1,00 eur
czekolady Kalev 0,90-1,50 eur
espresso w kawiarni 1,30-2,50 eur
piwo Saku/A.le Coq 0,5l - 0,80-1,50 eur
wódka Viru Valge 0,5l - 10 eur

O szczegółowych cenach napitków wszelakich znajdziecie więcej informacji TUTAJ.

Jak podróżować po Estonii?

Autostop doskonale się sprawdza w tym kraju. Ponieważ połączeń autobusowych i kolejowych jest niewiele i często przez pół dnia nie jedzie nic. Więc estońscy kierowcy rozumieją potrzebę podwózki kogoś z wyciągniętym kciukiem na ulicy. Należy unikać autostopowania wieczorem i popołudniem w weekend, ponieważ ruch samochodowy jest znikomy nawet na głównych drogach.

Transport publiczny w Estonii jest drogi. Autobus Tallinn-Tartu zazwyczaj kosztuje od 8 do 15 euro za 180 km i 2,5 godziny spędzone w autobusie. Niektórzy estońscy przewoźnicy oferują promocje cenowe na pierwsze bilety na dany kurs. Promocje można "wyhaczać" na stronie TPilet.ee. Czasami za 1 euro można znaleźć bilety!

Kolej w Estonii nie ma tak rozbudowanej siatki i zazwyczaj linie rozchodzą się promieniście z Tallinna do kilku miast: Viljandi, Tartu, Narvy. Połączeń nie ma wiele i są w podobnych cenach jak autobusy. Podróż jednak jest dużo bardziej komfortowa z uwagi na nowe modele pociągów niedawno zakupionych przez państwowego Elrona. Bilety można kupować online na stronie WWW.

Jak się dogadać w Estonii?

Szczytem szczęścia byłoby mówić po estońsku. Jednak dobrym przykładem byłoby opanowanie podstawowych zwrotów w tym języku, które możecie znaleźć TUTAJ.

Młodsze pokolenie biegle lub przynajmniej komunikatywnie mówi po angielsku, więc bez problemu można się dogadać w miastach i miasteczkach. Osoby uczące się przed 1991 roku znają tylko język rosyjski, który nadal jest swoistą lingua franca w państwach bałtyckich i pozwala dogadać się w wielu sytuacjach. W Tallinnie (gdzie niespełna połowę mieszkańców stanowią osoby rosyjskojęzyczne) i w Zachodniej Wirumie (Ida-Virumaa - prowincji na północnym wschodzie, gdzie Rosjanie stanowią blisko 3/4 ludności) można swobodnie porozumiewać się po rosyjsku. 

Co zobaczyć w Estonii?

Pochodzę (co tu ukrywać) z prowincjonalnej Polski i w Estonii mieszkam (co to ukrywać tym bardziej) także na prowincji. Zawsze będę zachęcać do nieograniczania swoich podroży do zobaczenia stolicy. Tallinn to nie cała Estonia. Ba! Wręcz sam Tallinn do zbyt estońskich miast nie należy (parę zdjęć z Tallinna możesz zobaczyć u mnie -> KLIK). Choć jak każda stolica jest ważny, a starówka rozpoznawalna wszędzie zagranicą, to zapraszam do zwiedzenia innych miejsc.

Tartu - drugie, co do wielkości miasto w kraju, czeka na swoje 5 minut. Poczytać o nim więcej możecie TUTAJ. Ponadto Narva, Pärnu i oczywiście moje Viljandi oczekują na turystów i mają niemało do zaoferowania. Więc o mniej standardowych miejscach znajdziecie we wpisie: 8 miejsc na estońskiej prowincji. Zaś o Viljandi rozpisałem się szczególnie już na samym początku swojego pobytu w Estonii -> KLIK.


Ponadto więcej miejsc możesz także sprawdzić na Zielonej Mapie Estonii, gdzie warto pojechać, co jest "must seen" dla Ciebie!


Przyroda

Estońska przyroda onieśmiela i potrafi powalić na kolana. To jest trzecie na świecie państwo z największą procentowo powierzchnią terenów zabagnionych. Połowa kraju jest zalesiona. Estonia to idealne miejsce dla miłośników tajgi, zapachu wiosny i lata. Nigdzie, jak tylko tutaj znajdziecie ciekawe miejsce do krótkich spacerów wokół jezior, bagien czy nielicznych wzgórz. Niemal każda gmina ma jakiś teren przeznaczony do turystyki pieszej. Rowerzyści spokojnie mogą przemierzać kraj wzdłuż i wszerz, gdyż drogi nie jest ruchliwe. Fani sportów zimowych niech zabierają biegówki, aby korzystać ze szlaków w Aegvidu czy Holstre. Kto umie jeździć na łyżwach niech poczeka na stycznia lub lutego, kiedy wszystkie jeziora zdążą zamarznąć i będzie można na nich pokonywać kilometry.


Więcej konkretnych informacji znajdziecie na stronie:

RMK - państwowej administracji lasów, która umieszcza informacje na temat szlaków, terenów rekreacyjnych i miejsc noclegów
Visit Estonia - która jest główną stroną turystyczną kraju, gdzie można znaleźć wiele przydatnych informacji. Począwszy od noclegów, przez miejsce warte zobaczenia, po przegląd najważniejszych wydarzeń kulturalnych.

Gdzie spać w Estonii?

Era tanich noclegów za kilka złotych chyba już przeminęła. Tanie schroniska i hostele są już rzadkością, a turyści zrobili się wymagający i bogatsi. Ceny noclegów w hostelach wahają się między 15 euro do 40 euro za osobę. Standard zazwyczaj jest dobry. Estończycy dbają o to, by każdy obcokrajowiec czuł się tutaj dobrze. Najlepiej oczywiście rezerwować noclegi na www.booking.com. Ze specjalnych hosteli mogę polecić:
Kuressaare - Ruubi Guest House
Viljandi - Ingeri Hostel

Wspólnota ludzi na Couchsurfingu nadal się silnie trzyma w Tallinnie oraz w Tartu. Warto tam pytać o nocleg.



Estonia nie jest tak droga jak wiele krajów Skandynawii, a jednocześnie wygląda pięknie. Jest to idealny kraj na polską kieszeń dla tych, którzy chcą zażyć spokoju, widoków natury i ciekawych zabytków. Trochę się zakochałem w tym miejscu i na pewno niejeden będzie tu wracać!
__________________________________________

Jeśli masz jakieś wątpliwości, chcesz się dowiedzieć szczegółów na jakiś temat, popełniłem gdzieś gafę? Pisz śmiało na maila: sadecki.wloczykij@gmail.com lub atakuj mnie na Facebooku i Instagramie!

Komentarze

  1. Interesuje mnie czy latem nie psują tego wszystkiego muszki lub komary? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekamy, zobaczymy. W mieście jest znośnie, ale w lesie czuć tą specyficzna wilgoć, która zaprasza komary do uczty :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak w Estonii, ale na Łotwie komary latem potrafią uprzykrzyć życie, szczególnie w lasach, nad jeziorami, na bagnach. Dlatego nawet w wiejskim sklepie można zaopatrzyć się w spray przeciwko insektom. Wtedy już jest spokój :)

      Usuń
    3. Skoro już na Łotwie tak jest, to w Estonii nie inaczej. Póki co jest maj i zbyt chłodno na te rzesze komarów. Cieszmy się chwilą!

      Usuń
  2. Przekonałeś mnie :p. Taniocha! Nie to co Islandia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja byłam na wakacjach w Estonii samochodem. Razem z grupą przyjaciół z Krakowa jechaliśmy przez Litwę, Łotwę i Estonię, zatrzymując się po drodze i zwiedzając. Spaliśmy pod namiotem albo w lokalnych hotelach, pensjonatach itp. Choć namiot nie zawsze bywa dobrą opcją, bo zapamiętałam Estonię jako dosyć deszczowe miejsce. Byliśmy w czerwcu.
    Podpisuję się pod opinią Autora, że to fantastyczny kraj z przepiękną przyrodą. I tak, lasy też są świetne. Szczególne wrażenie wywarł na mnie oczywiście Tallin oraz miejsce - niestety nie pamiętam nazwy - w którym Zatoka Ryska łączy się z morzem. W Tartu niestety nie byłam, cóż muszę się wybrać do Estonii jeszcze raz.
    Komary nas nie gryzły. Ale pewnie na wszelki wypadek zabrać ze sobą jakiegoś odstraszacza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tartu trzeba zwiedzić koniecznie i będę zachęcać do Viljandi, jako najpiękniejszego miasta w Estonii - bezsprzecznie najprzyjemniejsze miejsce na spokojne wakacje nad jeziorem, w spokoju i ciszy :)

      A co do deszczowej Estonii to prawda. Tutaj chmury i deszcz to norma, a słoneczny dzień odbierany jest jak dar z niebios :)

      Usuń
  4. Stereotypowo? Myślę, że gdyby nie twoje historie, to nie miałbym wyobrażenia o tym kraju. Oczywiście wypowiadasz się spolaryzowany własnymi doświadczeniami i może to właśnie tworzy stereotypy. Muszę pojechać i obaczyć sam. (-:,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wielu nie ma pojęcia o Estonii i nie kojarzy ją z czymś konkretnym. Tutaj na miejscu i przed wyjazdem spotkałem się ze stereotypami na jej temat i to bardzo skrajnymi. Może to nawet nie stereotypy (bo na podstawie indywidualnych opinii), a zwykłe oczekiwania pojedynczych ludzi odnośnie Estonii?

      Jest to kraj niejednoznaczny i każdemu rzuci się w oko co innego. Wpadaj tutaj na wakacje!

      Usuń
  5. Ale Ci zazdroszczę takiej podróży. Może i ja się wybiorę samochodem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę :-) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz