Beskid Widokowy - wędrówka z Limanowej na Korab


Początek listopada obecnego roku był nadzwyczaj słoneczny (zresztą cały miesiąc był dla nas pogodowo łaskawy). Wykorzystałem okazję i po raz kolejny wybrałem się na spacer pasmem Łososińskim, które jest częścią Beskidu Wyspowego. Zapewne część Czytelników już zauważyło, że w tych okolicach bywam nadzwyczaj często. Powód jest prosty. Od kilku lat odwiedzam od czasu do czasu w tamtych okolicach pewne miejsce (i mieszkających w nim ludzi, oczywiście). Myśl zatem była prosta - skoro już trasą od Limanowej w stronę Korabia wędrowałem co najmniej naście razy, to jest to idealny czas, aby przedstawić tę drogę szerszemu gronu. Zabieram Was dzisiaj na górski spacer pełen widoków, resztek złotej jesieni i beskidzkiej buczyny. 


Startujemy z Limanowej (398 m n.p.m.). Kierujemy się w stronę ulicy Leśnej i od razu zaczynamy konkretne podejście. Będziemy iść niebieskim szlakiem, o którym mało kto wie, że jest jednym z najdłuższych w Polsce! Prowadzi z Tarnowa przez Pogórza, dalej Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny i kończąc się na Wielkim Rogaczu w Beskidzie Sądeckim. Liczy sobie aż 184 kilometry. My jednak przejdziemy jego skromnym kawałeczkiem. 


Linia kolejowa Nowy Sącz-Chabówka. Kiedyś tu popędzi pendolino...
Klimaty, jak z alpejskiej wioski

Idąc ulicą Leśną będziemy coraz szybciej nabierać wysokości. Droga jest asfaltowa, dość stroma momentami. Im dalej od centrum miasta, tym zabudowania będą pojawiać się coraz rzadziej, aż dojdziemy do momentu, kiedy należy odbić w ścieżkę prowadzącą przez las. Prawie od samego dołu będziemy mieć przed sobą pierwszy z charakterystycznych celów na trasie - biały krzyż na Miejskiej Górze (716 m n.p.m.). Na tę górę szlak jest bardzo ostry. Aby dojść do samego krzyża należy w odpowiednim momencie skręcić w żółty szlak, który dowiedzie nas na widokową polanę. 

Krzywa ziemia?
Czy krzywy las?
Widok na południe
Południowy-wschód
Dolina Mordarki

Miejska Góra jest popularnym celem spacerów Limanowian. Nie bądźcie zdziwieni tłumami w słoneczne weekendy. Nie ma co. Widoki mówią same za siebie. W kierunku południowym zobaczymy pozostałe wzgórza Beskidu Wyspowego, w tle mogą majaczyć Tatry, a w dole Limanowa - ponad 300 metrów niżej od nas. W kierunku wschodnim zobaczymy dolinę Mordarki. Wprawne oko dostrzeże na samym końcu szczyty Beskidu Sądeckiego oraz Kotlinę Sądecką (w listopadzie kotlinę pozna się po ciemnym kolorze powietrza na nią...). Zjadamy tutaj bułkę, popijamy herbatą z termosa, wystawiamy twarz do słońca na chwilę i pora ruszać dalej. 



Okolice Miejskiej Góry i Łysej Góry są pełne różnych ścieżek. Możemy wybrać się tutaj niebieskim szlakiem, żółtym szlakiem (ten robi rundkę dookoła po tutejszych górkach) czy nawet Drogą Krzyżową. My jednak kontynuujemy spacer niebieskim. Miniemy stację narciarską, dojdziemy do przysiółka pod górą Sarczyn. W tym miejscu musimy być uważni. Szlak tutaj wiedzie asfaltową drogą, ale przy ostatnim domu na podejściu pod górę skręca w prawo, dosłownie w krzaki. My jednak nie dajemy się znakom turystycznym i idziemy dalej za asfaltem. Dochodzimy na przełączkę i kontynuujemy wędrówkę idąc dalej. Od tego momentu będziemy znajdować się na wewnętrznej drodze leśnej, więc nie zalecam wybierać się tutaj samochodem, ani innymi środkami transportu. Będąc piechurami możemy być spokojni.


Po około kilometrze spaceru drogą leśną wewnątrz malowniczego bukowego lasu dojdziemy do czarnego szlaku, który dowiedzie nas do samego Korabia. Tak naprawdę nasz cel jest już całkiem blisko. Droga będzie wiodła niemal płasko, ponieważ znajdujemy się już wierzchowinie. Zatem nie pozostaje nam nim innego, jak zachwycać się otaczającą przyrodą. Dużym atutem tych okolic jest to, że nie są tak bardzo rozdeptane, nie spotkamy wielkich tłumów na ścieżkach, ale jednocześnie zdają się być już nieco zaadaptowane przez człowieka (ambony myśliwskie, dobra jakość dróg leśnych, pojedyncze górskie chaty). 


Co ciekawego jest na Korabiu (727 m n.p.m.)? Niewielki cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej, wiata wypoczynkowa i niestandardowy widok w kierunku północnym, na Pogórze Wiśnickie oraz niziny. W dniu mojej wędrówki pogoda była wyżowa i bezwietrza, zatem i widoki mogą być zamglone, ale podczas halnego wiatru powinien piękny pejzaż się przed nami odsłonić.


Czy na Korabiu świat się kończy? Niekoniecznie. Możemy dalej zejść czarnym szlakiem do Laskowej i zakończyć nasz dzień spacerowy (1 godzina). Można także wrócić się czarnym szlakiem, który doprowadzi nas na główny grzbiet pasma Łososińskiego i pójść w stronę wieży widokowej na Jaworzu (2 godziny). Można także wrócić pod Sarczyn i zielonym szlakiem przez Dzielec zejść do Łososiny Górnej (2 godziny). A gdy skończy Wam się herbata w termosie to możecie wpaść pod adres Laskowa 103 i uzupełnić zapasy. :-) 



Komentarze

  1. Dzięki za adres. Planuję rajd rowerowy niebieskim szlakiem i taka lokalizacja może się przydać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Niebieski szlak prezentuje się jako atrakcyjna opcja do dłuższych tras i nie jest to już nieco osławiony GSB i inne tego typu :)

      Usuń
    2. Beskidnick :)
      Jak już nas Kuba zareklamował, to ... zapraszam osobiście.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Mapa wpisów